- Cholera! Trevor powinien być tu już pół godziny temu! - powiedziałam do siebie. Włączyłam muzykę, postałam chwilę wsłuchując się w nią i zaczęłam odtwarzać choreografię. Kocham ten moment kiedy jestem tylko ja i ona. Kocham kiedy bicie mojego serca zgrywa się z rytmem melodii. Poruszam się płynnie, stawiam kolejne kroki i moje ciało z przyjemnością wykonuje kolejne ruchy. Zamykam oczy i pozwalam muzyce dotrzeć do każdego zakamarka mnie. Umysł staje się czysty. Świat przestaje istnieć a ja oddycham coraz ciężej. Pracuje szybko nogami obracając się wokół własnej osi z uśmiechem na twarzy. Czuję pot na całym ciele i to przyjemne pulsowanie pod skórą. Włosy unoszą się przy każdym ruchu i opadają brązową kaskadą na plecy. Każdy pojedynczy krok tworzy płynną całość, tworzy prawdziwą mnie. Gdy chciałam wykonać kolejny obrót muzyka ucichła. Stanęłam. Zdyszana otwieram oczy i pierwsze co zobaczyłam to odbicie szczęśliwej mnie a następnie seksownego chłopaka stojącego kilkanaście kroków za mną i przyglądającego mi się.
- Dobrze się ruszasz - mówi tym swoim seksownym głosem a ja czuję przyjemne ciarki na całym ciele. Ten głos działa na mnie zdecydowanie tak samo jak muzyka. Mogła bym się z nim kochać tylko po to by słuchać jak mówi niskim głosem wprost do mojego ucha.
- Długo tu jesteś? - pytam sięgając po butelkę wody. Patrzę na jego odbicie w lustrze i upijam kilka łyków.
- Dość żeby stwierdzić, że poruszasz się dość dobrze
- Dość dobrze? - parskam - nie pomagasz
- Nie podziękujesz mi?
- Za co? - siadam na parkiecie i odpinam zapięcia butów. Chłopak milczy a ja czuję jego wzrok na sobie.
- Może za to, że powiedziałem Ci komplement? - zerkam na chłopaka i wywracam oczami. Co on sobie w ogóle myśli?
- Dziękuję - odpowiadam w końcu i zmieniam buty do tańca na trampki, chowam je do torby i wstaje.
- Co to był za styl? - ten chłopak żartuje sobie ze mnie, prawda? Co jak co ale takie rzeczy powinien wiedzieć.
- Standard - parskam ponownie, wymijam go i zmierzam w kierunku wyjścia. Ten chłopak tak jak bardzo rozbudza moje zmysły równie mocno działa mi na nerwy.
- To wiem - odpowiada szybko - ale co to było dokładnie?
- Tango - zatrzymuje się i odwracam w jego stronę - zainteresowany standardem? - unoszę brew
- Nie - tym razem to on parska - czy tango powinno tańczyć się z partnerem?
- Powinno - odpowiadam zaskoczona. O co chodzi temu chłopakowi?
- To gdzie jest Twój? - ponownie mnie zaskakuje - no chyba że nie masz partnera
- Co? Oczywiście, że mam! - unoszę głos
- To gdzie on teraz jest?
- Problem w ty, że nie wiem - dlaczego ja w ogóle odpowiadam na jego pytanie? to gdzie jest mój partner to tylko i wyłącznie moja sprawa - nie przyszedł a ja straciłam trening - idiotka! przecież nie muszę mu nic mówić. Stoję i obserwuję chłopaka. Jest cholernie seksowny ale i piękny.
- Może nie jesteś dla niego dość dobra? - jego słowa dopiero po chwili do mnie docierają. Czuję jak wewnątrz mnie toczę walkę sama z sobą żeby go nie spoliczkować. Bezczelny typ!
- Za kogo Ty się do cholery uważasz?! - unoszę głos - nie masz prawa mówić mi takich rzeczy. Pięć minut temu mówisz, że ruszam się dobrze a teraz wyjeżdżasz z tekstem, że może nie jestem dla niego dość dobra! Masz jakieś problemy z głową czy jak? - odwracam się od niego i zraniona wychodzę z sali. Gdy opieram się o ścianę moich uszu dolatuje jego słodki śmiech. Boże czy ja właśnie stwierdziłam, że ten dupek ma słodki śmiech? I w ogóle co on może wiedzieć o standardzie i tym czy jestem odpowiednią partnerką dla Trevora?! Zamknęłam oczy i starałam się powstrzymać łzy. Cholera jego słowa bardzo mnie dotknęły. Wszystko co udało mi się osiągnąć w tej dziedzinie przestało się liczyć. Jego słowa wciąż odbijały mi się echem w głowie.
- Debora? - usłyszałam głos przed sobą więc otworzyłam oczy
- Trevor proszę nie mów, że to jest to na co wygląda
- Przykro mi Deb - chłopak mówi skruszony - możemy porozmawiać?
- Jasne - uśmiecham się pocieszająco
***
Siedzę w pieprzonej kawiarni z moim partnerem który aktualnie porusza się o kulach. Złamana noga na sześć tygodni wsadzona w gips, trzy tygodnie rehabilitacji daje nam dziewięć tygodni bez treningów. Równie dobrze już mogę się spakować i wracać do ojca. Cholera przecież to nie tak miało wyglądać. Wiedziałam, że będzie ciężko ale to już jest lekka przesada.
- Deb? Debora! - wyrwałam się ze swoich myśli i spojrzałam na Tervora - ja już będę się zbierał. Wracasz ze mną?
- Nie - uśmiecham się - muszę jeszcze pomyśleć
- Jasne - mówi zrozumiale - w takim razie do zobaczenia - podnosi się, zakłada kule i niezdarnie kuśtyka do wyjścia. Obserwuję go i dosłownie popadam w depresję. Co ja teraz zrobię? Jak znajdę nowego partnera? Przecież nie mogę zatańczyć tango solo. Mogę zapomnieć o szkole, wielkiej karierze i wracać do domu. Dlaczego takie rzeczy przytrafiają się właśnie mi?! Za jakie cholerne grzechy.
- Cześć. Chodzisz do Rose Dance Studio, prawda? - słyszę damski głos i przenoszę wzrok na dziewczynę stojącą przede mną
- Tak. A Ty jesteś? - pytam ostrożnie ładnej blondynki
- Lora Brown - przedstawia się i wyciąga rękę w moja stronę
- Debora Evans - ściskam jej dłoń - może usiądziesz?
- Jasne - uśmiecha się i siada - stało się coś? Wyglądasz na zmartwioną - przyglądam się dziewczynie i przez chwilę rozważam czy powinnam jej powiedzieć. Nie znam jej i nie wiem czy mogę zaufać jednak z drugiej strony nie mam zamiaru zdradzić jej sekretu życia więc po chwili zaczynam opowiadać co dzisiaj się stało. Podoba mi się to jak uważnie mnie słucha. Wydaje się być miłą osobą. Zresztą dobrze jest poznać kogoś nowego w tym wielkim świecie. Wliczając ją w grono ludzi których znam jest ich zaledwie czterech. Dodatkowym plusem jest fakt, że jest dziewczyną. Kiedy kończę mówić patrzy na mnie z otwartymi ustami co jest nawet trochę zabawne.
- Powinnaś zrobić przesłuchanie i powiesić ogłoszenie w naszym studio i kilku innych - uśmiecha się - myślę, że będzie wielu chętnych z Justinem na czele
- Z kim? - krztuszę się i patrzę na dziewczynę zaskoczona
- Z Justinem, to ten chłopak w którego tak się wpatrywałaś kilka dni temu - tłumaczy
- Wiem kim jest Justin ale wątpię żeby był zainteresowany - wzdycham - dzisiaj wyraźnie dał mi do zrozumienia, że nie jestem dość dobra
- Cały Justin - wywraca oczami - słuchaj on codziennie Cię obserwował i zachwycał Tobą a powiedział, że nie jesteś dobra żeby Ci dopiec. Ten chłopak po prostu zaznacza swoje terytorium i tyle - wzrusza ramionami - przemyśl to co zaproponowałam - uśmiecha się - a teraz spadam bo przyszła moja randka - puszcza mi oczko, wstaje i podchodzi do chłopaka który właśnie wszedł. Patrze rozbawiona na to jak go krokietuje. Rozbawiona płace za kawę, zbieram swoje rzeczy i wychodzę. A więc proszę - seksowny chłopak myśli, że jestem dobra. Uśmiecham się do siebie i ruszam w stronę domu. Perspektywa spaceru nagle przestała działać mi na nerwy.
----------------------------------------------------------------------------------------------------
Witam!
Jak widać pojawił się już kolejny rozdział. Szczerze mówią nie jestem z niego zadowolona ale zmieniałam go już tysiące razy i to nie pomogło w żaden sposób więc postanowiłam dodać go w takiej formie. Chciałam żeby było mnie j dialogu no ale nie dało się... Mam nadzieję, że wam będzie się podobać.
Jeśli macie jakieś pytania znajdziecie mnie tutaj klik
A! Beliebers mamy miliard! Jesteśmy wielkie!
Kocham was,
wasza Pati x
Świetny xoxo
OdpowiedzUsuńDopiero co zaczęłam czytać twojego bloga, a już mnie wciagnal XD świetny pomysł na opowiadanie tym bardziej, że kocham taniec :3
OdpowiedzUsuń