14 maja 2014

Rozdział 8


Justin


- Co do cholery?! - spytałem w szoku kiedy Deb tak po prostu wyswobodziła się z moich objęć i zeszła z parkietu. Rozejrzałem się i ruszyłem za nią. O co tej dziewczynie chodzi? Znalazłem ją przy barze. Stanąłem i obserwowałem jak nalewa sobie napój. Kiedy jej wzrok spotkał się z moim podszedłem do niej. Nie odezwała się do mnie tylko upiła łyk z czerwonego kubka. 


- Stało się coś? - zapytałem ostrożnie
- Nie. Czemu?
- Uciekłaś w środku piosenki
- Nie uciekłam - wzruszyła ramionami - chciałam się czegoś napić
- Kłamiesz - wpatrywałem się w nią
- O co Ci chodzi, co? - uniosła głos - najpierw się ze mnie nabijasz, tańczysz ze mną, oświadczasz że zostajesz moim partnerem, dzisiaj mieliśmy mieć pierwszy trening ale Ty wolałeś przyjść tutaj - oddychała ciężko - zaczynasz działać mi na nerwy. Poprawka Ty od samego początku działasz mi na nerwy!
- Przyznaj, że to lubisz - starałem się ukryć rozbawienie
- Co?! Jesteś chorym dupkiem! - wściekłość biła z jej oczu
- Tylko czasem - dziewczyna wywróciła oczami, odwróciła się i wyszła na zewnątrz. Nie czekając poszedłem za nią. Znalazłem ją siedzącą na murku. 

- Mogę się dosiąść?
- Jak powiem, że nie to i tak nie posłuchasz więc siadaj - zaśmiałem się pod nosem i wykonałem jej polecenie. Panowała miedzy nami cisza. Deb nie spojrzała na mnie ale ja nie mogłem się powstrzymać żeby jej nie obserwować. Debora to najpiękniejsza dziewczyna jaką kiedykolwiek widziałem. Drobniutkie ciało, szczupła sylwetka, hipnotyzujące wielkie oczy, bujne brązowe włosy doskonale opadające kaskadą na jej plecy i ten uśmiech. Uśmiech tak cudowny, że zapiera dech w piersiach. Z jej twarzy można wyczytać każdą emocję. Z jej twarzy można czytać jak z otwartej księgi. 

- Co takiego zrobiłam, że mnie nie lubisz?
- Co?
- Zapytałam dlaczego mnie nie lubisz - w końcu zaszczyciła mnie spojrzeniem - nie znasz mnie 
- Znam - starłem się rozluźnić napięcie jakie powstało - wiem, że kochasz taniec. Wiem, że niesamowicie tańczysz i masz przepiękne oczy
- Nie odpowiedziałeś na moje pytanie 
- Deb to nie jest tak, że Cię nie lubię. Ja...
- Więc jak? - przerwała mi - Więc do cholery jak jest Justin? - wpatrywała się we mnie tymi swoimi wielkimi oczami 


- Sam nie wiem - odpowiedziałem po chwili ciszy - ja na prawdę nie wiem jak jest
- Nie powinnam zgadzać się na Twoje partnerowanie mi - powiedziała cicho, wstała i wróciła do środka. Tym razem zostałem na swoim miejscu. Zostałem sam z jej słowami i własnymi myślami. 



Debora


Rozmowa z Justinem tak na mnie zadziałała, że postanowiłam się upić. Wiem, że to głupie z mojej strony ale nie miałam siły na rozmyślania nad jego słowami a alkohol wydawał się dobrym, chwilowym wymazywaczem pamięci więc piłam drink za drinkiem. Z każdym kolejnym czułam się coraz bardziej błogo. Nick zauważył, że mam już dość ale wyśmiałam go i odesłałam do domu. Sama chciałam jeszcze zostać i zabawić się trochę. Wiedziałam, że kiedy wrócę do mojego łóżka rozryczę się na dobre. W tym mieście zdecydowanie zrobiłam się mazgajem ale zanim tu przyjechałam byłam twarda. Musiałam taka być dla taty i dla siebie. Po wypiciu kolejnego drinka chwiejnym krokiem wróciłam na parkiet. Zaczepiłam przypadkowego faceta i zaczęłam z nim tańczyć. Czułam jak alkohol uderza mi do głowy. To było istne szaleństwo. Szalałam ale w pewnym momencie poczułam jak robi mi się gorąco i duszno. 

- Słabo mi - wydukałam cicho chłopakowi który towarzyszył mi na parkiecie
- Chodź zaprowadzę Cię w ciche i chłodniejsze miejsce - złapał mnie za rękę i prowadził w tłumie ocierających się o siebie ciał. Byłam mu wdzięczna. Nogi miałam jak z waty i wydaje mi się, że powoli traciłam świadomość. Kiedy dotarliśmy na miejsce posadził mnie pod zimną ścianą i po chwili wrócił ze szklaną wody. Wypiłam ją, zamknęłam oczy i powoli dochodziłam do siebie. Alkohol dalej szumiał w mojej głowie ale czułam się lepiej
- Dziękuję - otworzyłam oczy i posłałam chłopakowi uśmiech
- Możesz podziękować mi w inny sposób - powiedział to z obleśnym uśmieszkiem na twarzy, postawił i ciężarem swojego ciała przycisnął do ściany
- Puść mnie! - krzyknęłam przerażona
- No skarbie zobaczymy jak dobrze się pieprzysz - zaśmiał się, natarł swoimi ustami na moje, rozerwał moją bluzkę i zaczął obliśniać mój dekolt. Starałam się wyrwać ale każdy mój ruch powodował, że napierał na mnie jeszcze bardziej
- Proszę - szloch wyrwał się z moich ust
- Prosisz o ostre ruchanie? - spojrzał na mnie a ja nie wiedząc co zrobić naplułam mu w twarz
- Chciałem być delikatny ale pożałujesz tego suko - wytarł się moją koszulką i chwilę później wycelował mocny cios w mój policzek. Przygryzłam wargę z bólu a łzy wypływały z moich oczu
- Niech mi ktoś pomoże! - zaczęłam krzyczeć ale zakrył moje usta dłonią. Wiedziałam, że nie zdołam się uratować. Walczyłam z nim jeszcze chwilę ale w pewnym momencie poddałam się i w duchu modliłam żeby zrobił to szybko. Wewnętrznie krzyczałam przerażona. Za chwilę miałam zostać zgwałcona. Szeroko otworzyłam oczy kiedy wyciągnął nóż i przeciął mój biustonosz tak, że miseczki opadły po bokach mojego ciała. Zaczęłam krzyczeć z bólu w jego dłoń kiedy brutalnie ssał i przygryzał moje sutki. Ściągnął dłoń z moich ust i zacisnął ją na mojej szyi
- Jeśli krzykniesz to uścisk stanie się mocniejszy co będzie przyczyną odcięcia dopływu powietrza a wolałbym żebyś była żywa kiedy będę ostro Cię ruchał - zaśmiał się szyderczo
- Dlaczego mi to robisz? - załkałam ale on nie odpowiedział tylko wrócił to torturowania moich piersi. Zamknęłam oczy i szlochałam cicho kiedy obśliniał moje ciało. Był coraz bardziej agresywny a ja coraz gorliwiej modliłam się żeby było już po wszystkim i dał mi już spokój. Nagle poczułam jak mój napastnik zostaje ode mnie oderwany ale bałam się otworzyć oczy. Zacisnęłam mocniej powieki i odruchowo zapięłam bluzę. Kawałek materiału stał się teraz moją tarczą obronną. Słyszałam jak ktoś zostaje rzucony na ziemie i wymierzane ciosły. Słyszałam łamiący się nos i wybuchłam płaczem.
- Zabierz ją do domu! My się nim zajmiemy! - krzyk był nieznośny. Poczułam dłonie na swoich ramionach i wystraszona odskoczyłam.
- Deb to ja, Justin - zebrałam się w sobie i spojrzałam na niego - zabiorę Cię w bezpieczne miejsce dobrze? - pokiwałam głową i pozwoliłam żeby wziął mnie na ręce.

***

- Gdzie jesteśmy? - zapytałam cicho kiedy Justin zatrzymał samochód przed jakimś budynkiem
- Pod moim mieszkaniem - rzucił szybką odpowiedź i chwilę później pomógł mi wysiąść
- Myślałam, że zabierzesz mnie do mojego domu
- Powiedziałem, że zabieram Cię w bezpieczne miejsce a moje mieszkanie wydaje mi się być najbezpieczniejszym miejscem na ziemi - posłał mi uśmiech ale ja nie potrafiłam się uśmiechnąć. Wciąż czułam na sobie brutalny dotyk chłopaka który próbował mnie zgwałcić. Ponownie pozwoliłam Justinowi na więźcie mnie na ręce i zaniesienie do jego mieszkania. Cały czas panowała pomiędzy nami cisza. Posadził mnie na kanapie i po chwili wrócił z kubikiem wody. Podał mi go a ja wypiłam go szybko. Cały czas bardzo chciało mi się pić
- Chcesz się wykąpać
- Nie mam w co się przebrać - wstałam - muszę wracać do domu
- Dam Ci coś z moich ciuchów - zniknął gdzieś i po dłuższej chwili wszedł do salonu z ubraniami w rękach. Bez słowa wzięłam je od niego i przyciskając je do siebie szłam z nim
- Nie mam szczoteczki
- Przyniosę Ci - powiedział kiedy weszliśmy do łazienki. Pokazał mi gdzie stoi żel, szampon i obiecał że szczoteczkę dostanę kiedy już się umyję
- Pomóż mi - powiedziałam płaczliwie kiedy już miał wyjść. Spojrzał na mnie zaskoczony - nie chcę już czuć jego ust na swoich - rozpłakałam się. Justin stał chwilę i wpatrywał się we mnie. W końcu podszedł do mnie i wziął moją twarz w swoje dłonie.
- Chcesz żebym cię pocałował? - zapytał ostrożnie cierpliwie ocierając moje łzy
- Proszę - brzmiałam jak mała dziewczynka prosząca tatę o lizaka. Justin popatrzył chwile w moje oczy i w końcu złożył delikatny pocałunek na moich ustach. Nie myśląc długo upuściłam ciuchy, przytuliłam się do niego i pocałowałam go ponownie. Justin oddał mój pocałunek. 


-----------------------------------------------------------

Z racji podjęcia przeze mnie nowej pracy mam ograniczony czas. Postaram się dodawanie rozdziałów przy najmniej dwa razy w miesiącu. Proszę was o cierpliwość. Właśnie porządkuje swoje życie i wychodzi mi to dobrze. Jak tyko już wszystko ogarnę rozdziały będą pojawiać się co najmniej raz na tydzień.