25 lutego 2014

Rozdział 2

Stałam przed lustrami i przyglądałam się sobie. Szukałam oznak zmian. Zastanawiałam się czy Nowy Jork jakoś na mnie wpłynął ale nic nie zauważyłam. Dalej wyglądałam i zachowywałam się tak samo. Ludzie mówią, że to miasto zmienia ale jak widać ja jestem na to odporna. Myślałam, że kiedy w końcu się tu znajdę odżyję. Myliłam się. Tak jak zwykle zamknęłam się na sali z wielkimi lustrami. Trenuję niejednokrotnie w bólu by być idealna. Pokiwałam głową żeby odgonić myśli. Za każdym razem gdy pojawiają się w mojej głowie czuję irytację na siebie i cały świat. Odetchnęłam głęboko i powoli policzyłam do dziesięciu. Nie pomogło. Podniosłam powieki i spojrzałam na zegar. Zirytowałam się jeszcze bardziej.
- Cholera! Trevor powinien być tu już pół godziny temu! - powiedziałam do siebie. Włączyłam muzykę, postałam chwilę wsłuchując się w nią i zaczęłam odtwarzać choreografię. Kocham ten moment kiedy jestem tylko ja i ona. Kocham kiedy bicie mojego serca zgrywa się z rytmem melodii. Poruszam się płynnie, stawiam kolejne kroki i moje ciało z przyjemnością wykonuje kolejne ruchy. Zamykam oczy i pozwalam muzyce dotrzeć do każdego zakamarka mnie. Umysł staje się czysty. Świat przestaje istnieć a ja oddycham coraz ciężej. Pracuje szybko nogami obracając się wokół własnej osi z uśmiechem na twarzy. Czuję pot na całym ciele i to przyjemne pulsowanie pod skórą. Włosy unoszą się przy każdym ruchu i opadają brązową kaskadą na plecy. Każdy pojedynczy krok tworzy płynną całość, tworzy prawdziwą mnie. Gdy chciałam wykonać kolejny obrót muzyka ucichła. Stanęłam. Zdyszana otwieram oczy i pierwsze co zobaczyłam to odbicie szczęśliwej mnie a następnie seksownego chłopaka stojącego kilkanaście kroków za mną i przyglądającego mi się.
- Dobrze się ruszasz - mówi tym swoim seksownym głosem a ja czuję przyjemne ciarki na całym ciele. Ten głos działa na mnie zdecydowanie tak samo jak muzyka. Mogła bym się z nim kochać tylko po to by słuchać jak mówi niskim głosem wprost do mojego ucha.
- Długo tu jesteś? - pytam sięgając po butelkę wody. Patrzę na jego odbicie w lustrze i upijam kilka łyków.
- Dość żeby stwierdzić, że poruszasz się dość dobrze
- Dość dobrze? - parskam - nie pomagasz
- Nie podziękujesz mi?
- Za co? - siadam na parkiecie i odpinam zapięcia butów. Chłopak milczy a ja czuję jego wzrok na sobie.
- Może za to, że powiedziałem Ci komplement? - zerkam na chłopaka i wywracam oczami. Co on sobie w ogóle myśli?
- Dziękuję - odpowiadam w końcu i zmieniam buty do tańca na trampki, chowam je do torby i wstaje.
- Co to był za styl? - ten chłopak żartuje sobie ze mnie, prawda? Co jak co ale takie rzeczy powinien wiedzieć.
- Standard - parskam ponownie, wymijam go i zmierzam w kierunku wyjścia. Ten chłopak tak jak bardzo rozbudza moje zmysły równie mocno działa mi na nerwy.
- To wiem - odpowiada szybko - ale co to było dokładnie?
- Tango - zatrzymuje się i odwracam w jego stronę - zainteresowany standardem? - unoszę brew
- Nie - tym razem to on parska - czy tango powinno tańczyć się z partnerem?
- Powinno - odpowiadam zaskoczona. O co chodzi temu chłopakowi?
- To gdzie jest Twój? - ponownie mnie zaskakuje - no chyba że nie masz partnera
- Co? Oczywiście, że mam! - unoszę głos
- To gdzie on teraz jest?
- Problem w ty, że nie wiem - dlaczego ja w ogóle odpowiadam na jego pytanie? to gdzie jest mój partner to tylko i wyłącznie moja sprawa - nie przyszedł a ja straciłam trening - idiotka! przecież nie muszę mu nic mówić. Stoję i obserwuję chłopaka. Jest cholernie seksowny ale i piękny.
- Może nie jesteś dla niego dość dobra? - jego słowa dopiero po chwili do mnie docierają. Czuję jak wewnątrz mnie toczę walkę sama z sobą żeby go nie spoliczkować. Bezczelny typ!
- Za kogo Ty się do cholery uważasz?! - unoszę głos - nie masz prawa mówić mi takich rzeczy. Pięć minut temu mówisz, że ruszam się dobrze a teraz wyjeżdżasz z tekstem, że może nie jestem dla niego dość dobra! Masz jakieś problemy z głową czy jak? - odwracam się od niego i zraniona wychodzę z sali. Gdy opieram się o ścianę moich uszu dolatuje jego słodki śmiech. Boże czy ja właśnie stwierdziłam, że ten dupek ma słodki śmiech? I w ogóle co on może wiedzieć o standardzie i tym czy jestem odpowiednią partnerką dla Trevora?! Zamknęłam oczy i starałam się powstrzymać łzy. Cholera jego słowa bardzo mnie dotknęły. Wszystko co udało mi się osiągnąć w tej dziedzinie przestało się liczyć. Jego słowa wciąż odbijały mi się echem w głowie.
- Debora? - usłyszałam głos przed sobą więc otworzyłam oczy
- Trevor proszę nie mów, że to jest to na co wygląda
- Przykro mi Deb - chłopak mówi skruszony - możemy porozmawiać?
- Jasne - uśmiecham się pocieszająco


***


Siedzę w pieprzonej kawiarni z moim partnerem który aktualnie porusza się o kulach. Złamana noga na sześć tygodni wsadzona w gips, trzy tygodnie rehabilitacji daje nam dziewięć tygodni bez treningów. Równie dobrze już mogę się spakować i wracać do ojca. Cholera przecież to nie tak miało wyglądać. Wiedziałam, że będzie ciężko ale to już jest lekka przesada.
- Deb? Debora! - wyrwałam się ze swoich myśli i spojrzałam na Tervora - ja już będę się zbierał. Wracasz ze mną?
- Nie - uśmiecham się - muszę jeszcze pomyśleć 
- Jasne - mówi zrozumiale - w takim razie do zobaczenia - podnosi się, zakłada kule i niezdarnie kuśtyka do wyjścia. Obserwuję go i dosłownie popadam w depresję. Co ja teraz zrobię? Jak znajdę nowego partnera? Przecież nie mogę zatańczyć tango solo. Mogę zapomnieć o szkole, wielkiej karierze i wracać do domu. Dlaczego takie rzeczy przytrafiają się właśnie mi?! Za jakie cholerne grzechy. 
- Cześć. Chodzisz do Rose Dance Studio, prawda? - słyszę damski głos i przenoszę wzrok na dziewczynę stojącą przede mną 
- Tak. A Ty jesteś? - pytam ostrożnie ładnej blondynki 
- Lora Brown - przedstawia się i wyciąga rękę w moja stronę
- Debora Evans - ściskam jej dłoń - może usiądziesz?
- Jasne - uśmiecha się i siada - stało się coś? Wyglądasz na zmartwioną - przyglądam się dziewczynie i przez chwilę rozważam czy powinnam jej powiedzieć. Nie znam jej i nie wiem czy mogę zaufać jednak z drugiej strony nie mam zamiaru zdradzić jej sekretu życia więc po chwili zaczynam opowiadać co dzisiaj się stało. Podoba mi się to jak uważnie mnie słucha. Wydaje się być miłą osobą. Zresztą dobrze jest poznać kogoś nowego w tym wielkim świecie. Wliczając ją w grono ludzi których znam jest ich zaledwie czterech. Dodatkowym plusem jest fakt, że jest dziewczyną. Kiedy kończę mówić patrzy na mnie z otwartymi ustami co jest nawet trochę zabawne.
- Powinnaś zrobić przesłuchanie i powiesić ogłoszenie w naszym studio i kilku innych - uśmiecha się - myślę, że będzie wielu chętnych z Justinem na czele
- Z kim? - krztuszę się i patrzę na dziewczynę zaskoczona
- Z Justinem, to ten chłopak w którego tak się wpatrywałaś kilka dni temu - tłumaczy
- Wiem kim jest Justin ale wątpię żeby był zainteresowany - wzdycham - dzisiaj wyraźnie dał mi do zrozumienia, że nie jestem dość dobra 
- Cały Justin - wywraca oczami - słuchaj on codziennie Cię obserwował i zachwycał Tobą a powiedział, że nie jesteś dobra żeby Ci dopiec. Ten chłopak po prostu zaznacza swoje terytorium i tyle - wzrusza ramionami - przemyśl to co zaproponowałam - uśmiecha się - a teraz spadam bo przyszła moja randka - puszcza mi oczko, wstaje i podchodzi do chłopaka który właśnie wszedł. Patrze rozbawiona na to jak go krokietuje. Rozbawiona płace za kawę, zbieram swoje rzeczy i wychodzę. A więc proszę - seksowny chłopak myśli, że jestem dobra. Uśmiecham się do siebie i ruszam w stronę domu. Perspektywa spaceru nagle przestała działać mi na nerwy.


----------------------------------------------------------------------------------------------------

Witam!
Jak widać pojawił się już kolejny rozdział. Szczerze mówią nie jestem z niego zadowolona ale zmieniałam go już tysiące razy i to nie pomogło w żaden sposób więc postanowiłam dodać go w takiej formie. Chciałam żeby było mnie j dialogu no ale nie dało się... Mam nadzieję, że wam będzie się podobać.

Jeśli macie jakieś pytania znajdziecie mnie tutaj klik

A! Beliebers mamy miliard! Jesteśmy wielkie!

Kocham was,
wasza Pati x




23 lutego 2014

Rozdział 1

- Debora wstawaj! - usłyszałam krzyk mojego przyjaciela i wywróciłam oczami. Przyleciałam dopiero wczoraj, nie spałam najlepiej i po prostu chciałam poleżeć w łóżku trochę dłużej. Zła nakryłam twarz poduszką i udawałam, że nie słyszę. Uśmiechnęłam się sama do siebie gdy nie słyszałam już wołań chłopaka. Zamknęłam oczy i zaczęłam ponownie zasypiać gdy poczułam jak poduszka zostaje mi zabrana a na twarzy ląduje zimna ciecz. Podniosłam się gwałtownie.
- Nick czyś Ty oszalał?! - krzyknęłam na roześmianego przyjaciela. Określenie wściekła w tym momencie to wielkie niedopowiedzenie.
- Mała żałuj, że teraz nie widzisz swojej twarzy - chłopak płakał ze śmiechu a ja czułam jak moja irytacja rośnie. Wywróciłam oczami i dosłownie sturlałam się z łóżka co wywołało jeszcze głośniejszy śmiech Nick'a. 
- Co Cię tak śmieszy? - zapytałam stając na nogi i krzyżując ręce na klatce piersiowej - i jeszcze raz powiesz do mnie mała a przysięgam, że urwę Ci jaja
- Moje jaja to Ty zostaw w spokoju i chodź na śniadanie - mówi rozbawiony a ja przyznaję jestem trochę w szoku. Nick zrobił mi śniadanie a jeszcze kilka miesięcy temu nie wiedział czym jest patelnia. 
- Ty zrobiłeś mi śniadanie?
- Taaa - podrapał się po karku co oznacza, że jest zakłopotany - ale hej! nie przyzwyczajaj się dobra?
- Jasne - posłałam mu uśmiech i wymijając go ruszyłam w stronę kuchni. Przyznaje zapach roznoszący się po domu był bardzo przyjemny a ja byłam mega głodna więc nie mogłam się doczekać aż zatopię zęby w tym czym co przygotował Nick. Gdy znalazłam się w kuchni na mojej twarzy pojawił się wielki uśmiech. Na lodówce widniał napis "Witaj w NY mała" a stół ozdobiony został w bukiet świeżych kwiatów. Zajęłam jedno z krzeseł i nie czekając na przyjaciela zabrałam się za jedzenie. Wiem, że to nie jest uprzejme ale to nie moja wina, że żołądek się domagał a ta jajecznica smakowała tak dobrze. Chłopak w końcu zaszczycił mnie swoją obecnością i usiadł naprzeciwko mnie
- Smakuje?
- Jest pyszne - posłałam mu uśmiech -  i nie przepraszaj za rano. To śniadanie sprawiło, że atak na moją osobę został Ci wybaczony - powiedziałam rozbawiona i upiłam łyk kawy
- Deb nie będę mógł pojechać z Tobą na salę bo muszę iść pilnie do pracy ale plus jest taki, że zostawiam Ci samochód który ma GPS więc nie będziesz miała problemu z dotarciem - już miałam coś powiedzieć ale chłopak wstał - w sumie to muszę już wychodzić - pocałował mnie w czoło i wyszedł z pomieszczenia - miłego dnia - i już go nie było
- Świetnie - powiedziałam sama do siebie, dokończyłam posiłek i zabrałam się za sprzątanie. Jest dopiero dziewiąta, na miejscu mam być po trzynastej więc mam sporo czasu. Bardzo żałuję, że Molly nie mogła przyjechać ze mną. Może czułabym się mniej samotna gdy Nicka nie ma w pobliżu?


***


Zaparkowałam samochód przecznicę dalej więc zmuszona byłam do spaceru co mnie zirytowało. Pieprzony Nowy Jork i pieprzone problemy ze znalezieniem miejsca do parkowania. Setny raz tego dnia wywróciłam oczami i wysiadłam z samochodu. Dziesiątki razy upewniłam się, że jest zamknięty i klnąc pod nosem ruszyłam na miejsce. Pogratulowałam sobie, że zdecydowałam się na trampki a nie obcasy ponieważ manewrowanie w oceanie ludzi jest dużo łatwiejsze i trochę mniej męczące. Nowy Jork jak na razie działa mi tylko na nerwy ale za nic w świecie nie wrócę do tej dziury. Przyjechałam tu spełniać marzenia i nie poddam się bo musiałam zaparkować trochę dalej. Wyminęłam ostatnich przechodniów i stanęłam przed budynkiem w którym znajduje się sala na której miałam codziennie spędzać po dwie godziny życia. "Rosa Dance Studio". Ładna nazwa. Uśmiechnęłam się i weszłam przez wielkie szklane drzwi. Gdy znalazłam się w środku stanęłam i przetarłam oczy. W życiu nie widziałam większej sali tanecznej. Rozejrzałam się i w końcu znalazłam to czego szukałam. Biuro znajdowało się na końcu korytarza. Ruszyłam w jego stronę rozglądając się i podziwiając miejsce które stanie się moim drugim domem przez najbliższe cztery miesiące.
- Tatuś się postarał - powiedziałam do siebie i stanęłam. Moją uwagę przykuła grupka osób która właśnie tańczyła. Obserwowałam każdego z osobna z uśmiechem na twarzy gdy w końcu mój wzrok padł na ciemnego blondyna z grzywką zaczesaną do góry. Jeszcze nigdy wcześniej nie widziałam żeby ktoś poruszał się w taki sposób i tak doskonale czuł muzykę. Oczarował mnie. Nie mogłam oderwać od niego wzroku. To jak bawił się rytmem i ruchami. Ten chłopak kochał się z muzyką. Stał się z nią nierozerwalną całością. Poruszał się tak płynnie a jednocześnie akcentował każdy wykonywany ruch. Miał w sobie tyle energii i czułam jego radość. Czułam ciepło jakie od niego biło.
- Chcesz dołączyć? - chłopak zapytał przyglądając mi się w lustrze. Nie zauważyłam kiedy muzyk przestała wydobywać się z głośników
- To nie mój styl - odpowiedziałam zmieszana czując na sobie wzrok wszystkich osób znajdujących się w sali. Gorąco aż biło z moich polików co oznacza, że byłam mega czerwona.
- A jaki jest Twój styl? - zapytał i upił kilka łyków wody z butelki a ja zamiast odpowiedzieć przypatrywałam mu się. Chłopak tańcząc był seksowny i piękny a stojąc i rozmawiając ze mną nic mu nie ubyło. Dalej pozostawał piękny i seksowny - odpowiesz czy dalej będziesz się mi przyglądać?
- Tak, ja ummm... - zmieszałam się przyłapana na gorącym uczynku - standardy - powiedziałam w końcu
- Standardy? - cała sala wybuchła śmiechem z pięknym chłopakiem na czele - skarbie jeśli tańczysz standard to to miejsce nie jest dla Ciebie - powiedział rozbawiony
- To się jeszcze okaże i nie jestem Twoim skarbem chłoptasiu - odgryzłam się i ponownie ruszyłam w stronę biura
- Jestem Justin... skarbie - nie wiem dlaczego ale uśmiech pojawił się na mojej twarzy. Pierwsze dobre wrażenie na temat tego chłopaka prysło jak bańka gdy tylko zaczął się ze mnie nabijać ale czułam, że nie będę się nudzić gdy on będzie w pobliżu za co chyba byłam mu wdzięczna. Nuda w tym mieście to ostatnia rzecz na którą mam ochotę. Zapukałam w ladę i uśmiechnęłam się na widok blondynki siedzącej za nią. Od tej pory jestem krok bliżej do spełnienia swoich tanecznych marzeń.


-------------------------------------------------------------------------------------------------------


I pierwszy rozdział w końcu się pojawił. Zajęło mi to troszkę dłużej niż chwilkę ale wiecie: chciałam wypaść dobrze plus miałam problem z zebraniem moich chaotycznych myśli do kupy. Mam nadzieję, że będzie się podobać.

Pamiętajcie, że jeśli chcecie być informowani i zostawiajcie swoje twitterowe username w komentarzu a jeśli chcecie o coś pytać lub coś wiedzieć to znajdziecie mnie tutaj kilk 

Do zobaczenia przy kolejnym rozdziale,
wasza Pati x


Prolog

Powiedzenie, że przeciwieństwa się przyciągają jest prawdą. Przynajmniej sprawdziło się to w moim przypadku. Byliśmy z całkowicie różnych światów a jednak udało nam się spotkać. To właśnie przeciwieństwa i różnice przyciągały nas do siebie. To one sprawiły, że połączyła nas tak silna więź. Również te różnice sprawiły, że jestem teraz w tym miejscu i uśmiecham się na wspomnienie tamtych dni. Dni które wyrwały mnie ze złotej klatki. Dni które pomogły dostrzec kolory inne niż szarość, czerń i biel. Dni które sprawiły, że przepłakałam wiele nocy. Dni które pozostaną ze mną do końca życia i nikt mi ich nie odbierze. Dni które sprawiają, że on pozostaje żywy przynajmniej w moim sercu.


Cześć, jestem Debora Katerina Evans i opowiem wam naszą historię...



-------------------------------------------------------------------------------------------------------

Witajcie!
Nie wiem jakim cudem tu trafiliście ale bardzo się cieszę, że jesteście. Mam wielką nadzieję, że zostaniecie ze mną długo. Może nawet uda wam się zostać do samego końca? Zobaczymy jak to będzie.



Teraz kilka spraw organizacyjnych:

1) jeśli chcecie być informowani w komentarzu podajcie mi swoje twitterowe username
2) jeśli macie jakieś pytania znajdziecie mnie tutaj klik


To chyba na tyle. A i pierwszy rozdział pojawi się za chwilę 

Wasza Pati x