22 marca 2014

Rozdział 6


Sara wyszła dzisiaj wcześniej więc to mi przypadło zamknięcie sklepu. Pożegnałam ostatniego klienta i zabrałam się za sprzątanie sklepu. Poukładałam płyty na swoim miejscu, pozamiatałam sklep i ogarnęłam zaplecze. Lubię swoją pracę. Może to nie jest szczyt marzeń ale mi pasuje. Dodatkowym plusem jest fakt, że nie siedzę sama w mieszkaniu Nick'a a jedyna droga jaką pokonuję to ta do studia. Tutaj mam kontakt z ludźmi i poznałam Sarę która jest niesamowicie uroczą i ciepłą osobą. Jeśli myślisz Sara pierwsze skojarzenie jakie przychodzi Ci do głowy to urocza wariatka. Skończyłam zamiatać i zerknęłam na zegarek.
- Cholera! - zaklęłam pod nosem, odłożyłam wszystko na miejsce, zabrałam swoje rzeczy i wybiegłam ze sklepu. Byłam spóźniona i Nick mnie zabije. Nie żartuję. Nick nie toleruje jak on to mówi takiego typu wyskoków. Tak, mój przyjaciel jest przewrażliwiony na punkcie punktualności. Wściekła na siebie zamknęłam sklep i pobiegłam do samochodu. Mając nadzieję, że nie będzie korków wsiadłam, zapięłam pasy, uruchomiłam silnik i ruszyłam w drogę. Niezgrabnie wyjęłam telefon z kieszeni spodni i wybrałam numer przyjaciela. Nie odbierał. Wywróciłam oczami i spróbowałam jeszcze raz ale efekt był dokładnie taki sam jak przed chwilą. Miałam nadzieję, że Nick po prostu nie słyszy telefonu ponieważ właśnie się rozgrzewa. Westchnęłam i w głowie szykowałam solidne wytłumaczenie na moje spóźnienie.

***

Wdzięczna losowi zaparkowałam samochód pod salą. Postanowiłam zmienić buty w samochodzie żeby bardziej nie zdenerwować przyjaciela. Po wykonaniu tego trudnego jak na takie warunki zadania i narobieniu sobie kilku siniaków wyskoczyłam z samochodu jak poparzona, zamknęłam go i pobiegłam w stronę wejścia do Rosa. Dosłownie wpadłam do środka.
- Nick przepraszam wiem, że się spóźniłam ale dzisiaj zam... - urwałam kiedy zorientowałam się, że mojego przyjaciela wcale tutaj nie ma. Zrezygnowana przeszłam na środek sali i przyglądałam się swojemu odbiciu w lustrach.
- Kretynka! - wydarłam się i zirytowana zamknęłam oczy. Oddychałam głęboko starając się uspokoić. Muszę być spokojna żeby porozmawiać z nim przez telefon.Oddychałam jeszcze głębiej czując jak powoli moje mięśnie się rozluźniają a ja pozbywam się całej irytacji.
- Odesłałem go do domu - usłyszałam głos za sobą i dopiero po kilku chwilach zorientowałam się, że słowa skierowane są do mnie. Dobrze wiedząc do kogo ten głos należy ostrożnie otworzyłam oczy. W momencie kiedy ujrzałam odbicie chłopaka w moim brzuchu wybuchło stado motyli, zresztą jak zawsze gdy go widzę. Justin stał za mną w ten swój seksowny sposób. Przygryzłam wargę i wpatrywałam się w niego. Cholera ten chłopak wygląda jak młody, grecki bóg. Oj wiecie o co mi chodzi.
- Przestań to robić - powiedział rozbawiony i powoli ruszył w moją stronę
- Co? - zapytałam nie spuszczając wzroku z jego odbicia
- Przestań przygryzać wargę
- Przepraszam - powiedziałam cicho i dopiero po chwili zorientowałam się co właśnie zrobiłam. Dlaczego ja go w ogóle przepraszam?! Chciałam już coś powiedzieć ale zamknęłam usta gdy chłopak zbliżył się do mnie i położył dłonie na moich ramionach. W momencie kiedy to zrobił poczułam jak przez moje ciało przebiega coś w stylu prądu i cholera było to bardzo przyjemne uczucie.
- Jesteś zła? 
- Co? - zapytałam ponownie wybita ze swoich myśli
- Jesteś zła, że odesłałem go do domu?
- Jestem bardziej zdziwiona - powiedziałam cicho - dlaczego to zrobiłeś?
- Ponieważ od dzisiaj masz nowego partnera - powiedział z wielkim uśmiechem na twarzy a ja zmarszczyłam brwi
- Przecież ja wcale nie mam nowego partnera - powiedziałam pod nosem i odeszłam od niego - szukałam ale nikogo jeszcze nie znalazłam
- I tu się mylisz - powiedział rozbawiony a ja odwróciłam się w jego stronę
- Jeśli myślisz, że będziesz ze mną tańczył to jesteś w wielkim błędzie - powiedziałam zła i ruszyłam w stronę wyjścia ale chłopak zastawił mi drogę i przyciągnął do siebie. Nasze klatki piersiowe były przyciśnięte do siebie a nasze twarze znajdowały się niebezpiecznie blisko siebie. Jeśli chciałby mnie pocałować nie miał by w tej chwili z tym najmniejszego problemu.
- Oddychaj Deb - szepnął mi do ucha a ja posłuchałam jego polecenia nie świadoma do tej pory, że wstrzymuję oddech
- Puść mnie
- Wcale nie chcesz żebym Cie puszczał - powiedziała rozbawiony i przycisną mnie do siebie jeszcze bardziej
- Właśnie, że chce - powiedziałam słabym głosem oczarowana jego bliskością. Więc to tak jest kiedy Justin Cię dotyka. Czujesz na ciele ciarki i przyjemne dreszcze. Miejsce gdzie nasza skóra się dotykała dosłownie paliło mnie a w moim ciele wybuchł jakiś magiczny żar
- Deb gdybyś chciała żebym Cię puścił właśnie walczyła byś ze mną i brzmiała pewnie a nie jak spłoszona, mała dziewczynka - nie odezwałam się tylko wpatrywałam w jego ciepłe oczy. Dalej sobie ze mną pogrywał ale jego postawa trochę się zmieniała. Nie był już odpychający i przyciągający jednocześnie - Debora zatańcz ze mną - powiedział niskim, zachrypnietym głosem a ja dosłownie prawie upadłam
- Justin proszę nie - powiedziałam cicho
- Wiem, że chcesz ze mną zatańczyć - uśmiechnął się i zamknął mnie w ramie trzymając zdecydowanie. Nie mogąc dłużej z nim walczyć poddałam się i pozwoliłam się mu prowadzić. Sposób w jaki się poruszał, sposób w jaki mnie dotykał. Czułam się przy nim niezwykle bezpiecznie i seksownie. Zamknęłam oczy i zaufałam mu bezgranicznie. Justin prowadził mnie doskonale i już wiedziałam, że to jest chłopak z który chcę tańczyć. Uzależniłam się od jego dotyku już w momencie kiedy położył dłonie na moich ramionach. Chłopak prowadził mnie w tańcu lekko i zdecydowanie jednocześnie. Jeszcze z nikim nie tańczyło mi się tak jak z nim. Nie wiem nawet jak mam to określić. Justin stał się moim osobistym narkotykiem. Ten chłopak uzależnia dokładnie tak samo jak heroina - już po pierwszym razie masz ochotę na jeszcze więcej. Nie wiem jeszcze czy to mi zaszkodzi czy pomoże ale postanowiłam zaryzykować. Kiedy poczułam, że stanęliśmy otworzyłam oczy i napotkałam jego wzrok.
- Rozważyłam za i przeciw i doszłam do wniosku, że możesz zostać moim partnerem na czas przygotowań i przesłuchania - rzekłam zdyszana
- Wiedziałem, że zgodzisz się na to już w sklepie - miał na twarzy ten swój cwaniacki uśmieszek, musnął ustami mój policzek, wypuścił mnie z objęć i ruszył w stronę wyjścia. Przygryzłam wargę i obserwowałam to z jaką gracją się poruszał
- Deb następnym razem przyjdź na czas i przestań przygryzać tą wargę. Chciałbym żeby przy naszym pierwszym pocałunku była cała - zaśmiał się a ja dosłownie zakrztusiłam. Co ten chłopak właśnie powiedział?!
- Kretyn - krzyknęłam za nim, pobierałam swoje rzeczy i również skierowałam się do wyjścia.



18 marca 2014

Rozdział 5


Obudziły mnie promienie słoneczne przebijające się przez jasne rolety. Jęknęłam niezadowolona i nakryłam twarz poduszką. Musicie wiedzieć, że straszny ze mnie śpioch. Zasypiałam ponownie kiedy zadzwonił mój telefon. Wywróciłam oczami i wiedząc, że dzwoni mój przyjaciel odebrałam.
- Wstałaś?
- A co powiesz na jakieś dzień dobry? - zapytałam rozbawiona jego nadopiekuńczością. Od mojego przyjazdu do NY zachowywał się jak mój ojciec a nie dwudziestolatek
-Dzień dobry. Wstałaś? - zapytał ponownie
- Ummmm... Tak jakby
- Tak jakby? - jestem pewna, że właśnie wywraca zirytowany oczami
- Jeszcze leże w łóżku ale już nie śpię - odpowiedziałam rozbawiona
- Za dwie godziny zaczynasz
- Wiem, wiem -starałam się zachować powagę - już wstaję, ok?
- Nie słyszę - chyba już za długo testuję cierpliwość chłopaka - Deb wstawaj!
- Już, już - mówię rozbawiona i niezgrabnie wstaję z łóżka - już stoję na nogach i idę pod prysznic
- Chcę usłyszeć jak puszczasz wodę
- Jesteś niemożliwy - wywracam oczami i słyszę jak chłopak chichocze. Po wstrzymuję się od niemiłego komentarza, wchodzę do łazienki, odkręcam kurki i napuszczam wodę do wanny - słyszysz?
- Tak
- Zadowolony?
- Bardzo - tym razem słyszę jak chłopak wybucha śmiechem. Nic nie mówię tylko kończę rozmowę. Rozbieram się szybko i wskakuję do wanny. Jest dopiero ósma i mam jakieś półtorej godziny do wyszykowania się.

***

Stoję przed wielkim lustrem i przyglądam się sobie. Obcisłe, ciemne jeansy idealnie pasują do luźnej, białej koszulki i czarnej skóry. Całości dopełniają białe conversy i wielka szmaciana torba. Tak, ten strój zdecydowanie nadaje się na pierwszy dzień. Wyciągam kosmetyczkę, siadam przed lustrem i zabieram się za robienie makijażu. Chce wyglądać naturalnie więc nakładam cienką warstwę podkładu, tuszuję rzęsy i usta delikatnie maluję błyszczykiem. Włosy spinam w wysokiego kucyka. Sprzątam po sobie. Wychodzę z pokoju, zabieram kluczyki i po chwili zamykam drzwi wejściowe prowadzące do mieszkania Nick'a.

***

 Dzisiaj zaczynam pierwszy dzień w pracy. Znalazłam ją z pomocą Nick'a i jestem z nas dumna. Thomman to mały, uroczy sklep muzyczny. Miejsce ma swój klimat a ja cieszę się, że mogę w nim pracować. Mam już doświadczenie z tego typu pracą, kocham muzykę więc czego mogę chcieć więcej? Zarobki też nie są złe więc zdecydowanie jak na chwilę obecną to praca idealna dla mnie. Stoję przed sklepem i przyglądam się witrynie. To miejsce ma zdecydowanie swój klimat. Po kilku minutach wchodzę do środka i czuję jak wszystkie zmartwienia zostawiłam przed drzwiami. Jestem tu dopiero drugi raz a już kocham to miejsce.
- Ty pewnie jesteś Debora - moją uwagę przyciąga śliczna, rudowłosa dziewczyna
- Tak - posyłam jej przyjazny uśmiech
- Jestem Sara i będziemy pracować tutaj razem - wyciąga dłoń a ja grzecznie ją ściskam
- Miło mi Cię poznać Sara - tym razem to dziewczyna się uśmiecha i zaczyna oprowadzać mnie po sklepie. Cierpliwie słucham tego co ma mi do powiedzenia. Z jej krótkiego szkolenia dowiedziałam się, że płyty podzielone są na gatunki a póżniej na roczniki ułożone w kolejności alfabetycznej. Przysługuje mi jedna trzydziestominutowa przerwa i trzy po pięć minut. Do moich obowiązków należy utrzymanie czystości w sklepie i obsługa klienta. Polubiłam tą dziewczynę. Jest bezpośrednia i wymagająca a to dobrze. Oddycham z ulgą kiedy siadamy za ladą a ona przynosi nam po puszce coli.
- Więc jesteś stąd?
- Nie - usmiecham się
- To co sprowadza Cię do tego miasta?
- Taniec
- Taniec?
- Tak - usmiecham się i zaczynam opowiadać jej o sobie. Sara słucha mnie uważnie a następnie ona opowiada o sobie. Słucham jej jak zaczarowana. Życie tej dziewczyny jest zdecydowanie ciekawsze od mojego. Ona ma dopiero dwadzieścia trzy lata a zwiedziła już pół kraju i nabrała bardzo dużo doświadczenia życiowaego i jak sama stwierdziła to nauczyło ją pokory. Nie była tancerką tak jak ja ale miała kiedyś własny zespół. Dała mi nawet próbkę tego jak spiewa i robi to niesamowicie. Byłyśmy pogrążone w rozmowie kiedy naszą uwagę przyciągnął dzwonek. Równocześnie spojrzałyśmy w tamtą stronę a mi automatycznie w brzuchu wybuchło stado rozszalałych motyli. W sklepie zjawił się nie kto inny jak seksowny chłopak.
- Deb? - spojrzał na mnie a ja miałam ochotę uciec. Przecież nie chciałam mieć z tym chłopakiem nic współnego po tym jak ostatnim razem potraktował mnie na sali - dawno Cię nie widziałem
- Myślałam, że nie chcesz patrzeć jak pieprze się z komś na środku parkietu - poczułam na sobie wrok Sary więc spojrzałam na nią i bezgłośnie powiedziałam, że wszystko jej wytłumaczę. Ostatnia rzecz jaką chcę to to żeby myślała o mnie jak o jakiejść dziwce
- To nie tak - chłopak wzdycha - ja byłem... - urywa i patrzy na mnie - nie ważne
- Jasne - odpowiadam cicho nie patrząc na chłopaka
- Dalej szukasz partnera?
- Dlaczego Cię to interesuje? - pytam zła
- Ja mogę z Tobą tańczyć
- Wyjdź z tąd! - krzyczę na chłopaka i wychodzę na zaplecze. Jescze nigdy nie spotkałam tak bezczelnego typa! Po co w ogóle przylazł do tego sklepu?!


-----------------------------------------------------

Jak zwykle nie jestem zadowolona. Zdecydowanie straciłam talent pisarski (tak mam to nazwać?). Mam nadzieję, że wam się spodoba.

Przepraszam za wszelakie błędy ale w końcu udało mi sie dostać do komputera i korzystam póki mogę. Poprawię je jak tylko znowau uda mi się usiąść. ;)

Kocham was - Pati xoxo

4 marca 2014

Rozdział 4

Chodziłam po mieście bez celu. Chciałam trochę pozwiedzać ale z racji braku orientacji w terenie zaniechałam tego pomysłu i postanowiłam wracać do domu. Zdecydowanie muszę namówić Nick'a na pokazanie mi miasta. Wypadałoby również znaleźć pracę i rozejrzeć się za jakimś mieszkaniem. Nie mogę siedzieć przyjacielowi na głowie. Pieniądze które przysyła mi ojciec i jakaś w miarę godziwa pensja wystarczyłaby na utrzymanie się w tym wielkim mieście. Najchętniej poszukiwania zaczęłabym w tej chwili ale kompletnie nie wiem gdzie mam szukać. Zrezygnowana usiadłam na pobliskiej ławce. Wyciągnęłam nogi przed siebie, oparłam się wygodnie i uniosłam twarz ku słońcu. Zamknęłam oczy i z uśmiechem pozwoliłam promieniom słonecznym łaskotać moją skórę. Nie wiem dlaczego ale moje myśli powędrowały ku seksownemu chłopakowi. Odtwarzałam w głowie to jak się porusza, jak doskonale czuję muzykę. Zanim się zorientowałam wyobraziłam sobie siebie trzymaną w jego ramionach i prowadzoną przez niego w tańcu pełnym pasji. Przygryzłam delikatnie wargę widząc oczami wyobraźni sposób w jaki mnie dotyka, sposób w jaki na mnie patrzy i czuje muzykę i moje ciało. Poczułam gorąco rozchodzące się po moim ciele. Potrząsnęłam głową i wstałam. Jeśli same wyobrażenie na temat tego chłopaka tak na mnie działa to nie wiem co działoby się ze mną w momencie kiedy rzeczywiście dotykałby mnie w taki sposób. Mogę się założyć, że teraz moja twarz ma buraczany odcień. Potarłam je i ruszyłam przed siebie. Mijałam kolejnych ludzi, kolejne budynki, kolejne zakręty i zanim się zorientowałam stałam przed wejściem do Rosy. Przyglądałam się napisowi i zastanawiałam się czy mam wejść czy zawrócić do domu gdy naszła mnie ochota na tańczenie. Czy to może nadzieja spotkania chłopaka który zaprząta mój umysł od momentu w którym ujrzałam go po raz pierwszy? Deb, ogarnij się!
- Nie wchodzisz? - męski głos słyszany za mną zaskoczył mnie do tego stopnia, że aż podskoczyłam wystraszona - nie bój się - chłopak starał się mnie uspokoić
- Chyba wchodzę - odpowiedziałam i zerknęłam na niego gdy stanął obok mnie. Pierwsza myśl jaka pojawiła się w mojej głowie gdy go zobaczyłam to: atrakcyjny ale nie tak jak seksowny chłopak.
- Debora prawda?
- Tak - skąd on zna moje imię? Widzę go pierwszy raz na oczy i przyznaję, że trochę zaczynam się go obawiać
- Jestem Taylor - wyciągnął rękę w moją stronę a ja uprzejmie ją uścisnęłam - ale mówią na mnie Tay - uśmiechnął się szczerze i tym gestem rozwiał wszystkie moje obawy. Hej! To nie moja wina, że jestem taka ostrożna
- Mi mówią Deb - również się uśmiechnęłam - tańczysz w Rosa?
- Tak, należę do grupy Justina
- Justina? - pytanie samo uciekło mi z ust
- Tak, Justina - zaśmiał się - i właśnie idę na trening. Chcesz może się przyłączyć?
- To miłe ale chyba nie powinnam - powiedziałam szczerze - to co tańczycie zdecydowanie nie jest dla mnie i tylko będę wam przeszkadzać
- Żartujesz? Tancerka która rusza się w taki sposób jak Ty nie powinna mieć problemu z opanowaniem kilku naszych kroków - objął mnie ramieniem - No chodź. Co Ci szkodzi?
- W sumie to nic
- Więc idziemy - zanim zdążyłam zaprotestować znalazłam się wewnątrz budynku. Moich uszu dobiegła rytmiczna muzyka i ten cudowny głos. Poczułam ciarki na całym ciele i stado rozszalałych motylków w brzuchu w momencie gdy go zobaczyłam. Nasze spojrzenia spotkały się na chwilę a ja bezwstydnie wpatrywałam się w jego piękne oczy. Nie wiem co ten chłopak ma w sobie ale zdecydowanie ciągnie mnie do niego.

***

 Siedziałam na parkiecie oparta o ścianę i przypatrywałam się grupce osób tańczących przede mną. To co robili było niesamowite. Czułam się jakbym była przez nich zahipnotyzowana. Przyznaję, że to co ja tańczę nie jest tak efektowne jak ich styl. Mój wzrok padł w końcu na seksownego chłopaka. Za każdym razem gdy obserwuje jak tańczy dochodzę do wniosku, że on kocha się z muzyką. Wiele dałabym żeby zobaczyć jak tańczy namiętne tango lub zmysłową rumbę. Wiele dałabym żeby zatańczył to ze mną. Ponownie tego dnia poczułam jak na myśl o chłopaki rumienię się. Zawstydzona zakryłam twarz włosami ale nie odwracałam wzroku od chłopaka. Ten widok był zbyt cenny i zbyt piękny żeby pozwolić sobie na stratę nawet sekundy.
- Dobry jest co?
- Tak - odpowiedziałam i nawet nie spojrzałam na Lore siadającą właśnie obok mnie - jest niesamowity
- Masz rację - jestem pewna, że słyszałam rozbawienie w jej głosie - zatańcz z nim
- Co?
- Zatańcz z nim - mówi rozbawiona - nosi Cię żeby to zrobić
- Co? Nie prawda! - zaczęłam się bronić chociaż doskonale wiedziałam, że dziewczyna ma rację - i  nie sądzę żeby on miał na to ochotę
- Zawsze możemy to sprawdzić - zanim się zorientowałam i zdążyłam zaprotestować dziewczyna stała obok chłopaka i szeptała mu coś do ucha. Byłam na nią trochę zła ale jednocześnie miałam nadzieję, że chłopak zdecyduje się ze mną zatańczyć.
- Od kiedy ja potrzebuję pomocy w znalezieniu sobie partnera do tańca? - szeptem zapytałam samą siebie i ponownie spojrzałam na chłopaka. Wpatrywał się we mnie rozbawiony. O co mu do cholery chodzi?! Czułam jak złość rośnie we mnie z każdą mijającą sekundą. Gdy zarejestrowałam co robię znajdowałam się przy sprzęcie w którym umieszczałam płytę ze swoim podkładem. Ustawiłam odpowiedni utwór, pod głosiłam, odwróciłam  się i przejechałam wzrokiem po wszystkich osobach znajdujących się na sali. Oceniałam prawdopodobieństwo zbłaźnienia się. Odetchnęłam głęboko i rytmicznym krokiem idę w stronę Taylor'a. Wydawał się być zaskoczony kiedy prowadziłam go na środek parkietu.
- Co Ty wyprawiasz? - a jednak był zaskoczony
- Tańczę z Tobą - posyłam mu czarujący uśmiech - zaufaj mi i  poczuj muzykę
- Dobrze - odpowiedział po chwili i zamknął mnie w ramie. Byłam szczerze zdziwiona gdy okazało się, że wiedział co ma robić - obserwowałem Cię kilka razy gdy trenowałaś
- To miłe - powiedziałam ciepło - przestań myśleć i po prostu zatańcz ze mną - uśmiechnął się i poczułam jak jego ciało się rozluźnia. Pozwoliłam mu się prowadzić. Style w których tańczymy na co dzień są bardzo różne ale teraz wymieszały się ze sobą i tworzą zgraną całość. Czułam się bardzo seksownie. To była dla mnie nowość. Nie skupiałam się na technice tylko na jego dłoniach wędrujących po moim ciele, na jego ruchach idealnie współgrającymi z moimi, na tym jak moje ciało poruszało się idealnie z jego ciałem. Słyszałam jak nasze oddechy stawały się coraz cięższe i czułam gorąco bijące od chłopaka. Moje plecy przyciśnięte do jego klatki piersiowej. Biodra brzy biodrach. Czułam jak dreszcz podekscytowania przebiega przez moje ciało. Oboje zatracaliśmy się w tym tańcu. Tańczyliśmy coraz bardziej wkręceni gdy muzyka nagle ucichła. Stanęliśmy a ja zaskoczona rozejrzałam się po sali.
- Koniec tego pokazu - moją uwagę przykuł Justin. Nie odezwałam się tylko obserwowałam go uważnie
- Mogłeś pozwolić nam dokończyć - odezwał się chłopak stojący za mną
- Tay przypominam Ci, że jesteśmy w Rosa a nie burdelu - poczułam się jakbym została spoliczkowana
- To nie było miłe - usłyszałam głos Lory
- A miałaś ochotę patrzeć jak pieprzą się na środku parkietu?! - chłopak odgryzł się blondynce ale dla mnie to już było za wiele. Pozbierałam swoje rzeczy i ze łzami w oczach wyszłam z sali
- Debora! - usłyszałam głos za sobą ale miałam go gdzieś. Nie miał prawa tego powiedzieć i nie miał prawa teraz mnie zatrzymywać. Nie odwracając się za siebie zaczęłam biec przed siebie. Chciała, jak najszybciej znaleźć się w domu i płakać na swoim łóżku.


-----------------------------------------------------------------------------------------------

Witajcie robaczki! Przepraszam, że tyle czekaliście ale miałam kilka innych rzeczy do roboty. 

I jak wam się podoba? Ja oczywiście czuję niedosyt...

Jeśli macie pytania, sugestie lub chcecie mnie zjechać to znajdziecie mnie tutaj KLIK

Kocham was,
wasza Pati xo

2 marca 2014

Rozdział 3




- Nie powinnaś wracać - usłyszałam głos Nick'a za sobą. Nie odpowiedziałam nic tylko wzruszyłam ramionami - Deb mówię poważnie
- I tak już wszystko stracone - odpowiedziałam cicho i wróciłam do pakowania - ojciec miał rację, powinnam zostać i uczyć się jak prowadzić interes - wrzuciłam parę spodni do walizki i usiadłam na łóżku - denerwuje mnie to, że on zawsze ma rację
- To dlaczego nie pokażesz mu, że tym razem jej nie ma? - poczułam jak chłopak siada obok mnie - zawsze mu ulegasz a to jest złe. Deb Ty nie jesteś jego żoną tylko córką. Rozumiem, że go kochasz i troszczysz o niego ale masz prawo do spełniania marzeń
- Tu nie chodzi o niego - zerkam na przyjaciela - Nick ja nie mam partnera, przesłuchania są już za trzy miesiące a ja nie mam pojęcia gdzie szukać zastępstwa za Trevora - tłumaczę - to nie jest takie łatwe jak Ci się wydaje 
- A w Rosa nikogo nie ma? - szturcha mnie ramieniem - jestem pewny, że jest jakiś chłopak z którym chciałabyś zatańczyć - oczywiście, że jest! Seksowny chłopak nadaje się do tego idealnie ale nie ma szans żeby tak się stało. Przede wszystkim sam powiedział, że nie interesuje go styl który tańczę. Kolejną przeszkodą jest fakt, że za bardzo mnie rozprasza a po trzecie gdy na niego patrzę mam ochotę wykorzystać go seksualnie - Deb mówię do Ciebie
- Co? 
- Pytałem czy w Rosa nie ma nikogo z kim mogłabyś ćwiczyć do czasu kiedy Trevor nie wróci - chłopak wpatruje się we mnie z głupkowatym uśmieszkiem na twarzy a ja wywracam oczami 
- Nie ma Nick - wzdycham - myślisz, że gdyby był pakowałabym się teraz i za kilka godzin siedziała w samolocie który zabierze mnie do tej cholernej dziury? Nie, gdyby tak było właśnie byłabym na sali i trenowała do upadłego ponieważ zależy mi na tej cholernej szkole jak na niczym innym. Myślałam, że na dobre wyrwałam się z Elburn ale byłam w błędzie. Trevor złamał nogę i jest unieruchomiony na dziewięć tygodni co oznacza, że nie mam partnera a znalezienie kolejnego zajmie mi wieki więc nie przeciągajmy tego, ok?
- Ja z Tobą zatańczę
- Co? - spojrzałam na przyjaciela w wielkim szoku - myślałam, że Ty już nie tańczysz
- Bo tak jest ale nie mogę pozwolić Ci na zrezygnowanie z tego na co zasługujesz więc będę trenował z Tobą do momentu kiedy nie znajdziesz innego partnera lub Trevor nie wróci - przyglądała, się chłopakowi i zastanawiałam czy żartuje sobie ze mnie czy mówi poważnie. Nick tez tańczył, był moim partnerem od praktycznie samego początku naszej przygody z tańcem. Razem zdobywaliśmy nagrody, razem ponosiliśmy porażki aż pewnego dnia tak po prostu przyszedł do mnie, oświadczył że rezygnuje z tańca i wyjeżdża do Nowego Jorku. Byłam wtedy w szoku. Myślałam, że zawalił mi się świat. Traciłam partnera ale także przyjaciela. Zapewniał mnie, że nasza przyjaźń przetrwa i na szczęście miał rację. Przetrwała a teraz, dzisiaj w tej chwili pokazuje mi, że dla mnie jest w stanie chociaż na chwilę do tego wrócić.
- Nie żartujesz? - pytam ostrożnie
- Nie Deb - uśmiecha się - jak chcesz to możemy już teraz pojechać do Rosy i zacząć trenować. Straciłaś już kilka dni i nie powinnaś tracić kolejnego
- Kocham Cię - mówię radośnie i ze śmiechem rzucam się na chłopaka. Gdyby nie on dalej pakowałabym walizki i rozpaczała nad swoim losem.
- Wiem - mówi rozbawiony - ale wiesz jeśli chcesz jechać do studia muszę wyciągnąć buty a leżą one głęboko schowane więc mogłabyś już ze mnie zejść ni chyba że wolisz się zabawić - patrze na niego zaskoczona a on wybucha śmiechem. Czerwienie się, schodzę z niego i odprowadzam wzrokiem gdy wychodzi.
- Idiota - mówię sama do siebie i wyciągam torbę w której znajdują się rzeczy na trening, siadam na łóżko i śmieję się do siebie. Chwilowo mój problem został rozwiązany.


Justin

Jadąc do studia zastanawiałem się dlaczego nie widziałem jej od kilku dni. Była tam codziennie od kilku tygodni. Lubiłem stać i obserwować to jak tańczy. To jak czuje muzykę i jak porusza się w jej rytmie. Styl który ona wybrała może nie jest mój ale dla chwili w której ja mógłbym robić z nią to co tamten koleś mogłem się zamienić. Ta dziewczyna była niesamowita. Działała na wszystkie moje zmysły. Zaparkowałem samochód na moim stałym miejscu. Wysiadłem i zobaczyłem idącego w moją stronę Tay'a. Uśmiechnąłem się, zamknąłem auto i również ruszyłem w jego stronę.
- Cześć stary - powitał mnie jak zwykle
- Cześć
- Lora mówiła, że panna której się przyglądasz potrzebuje partnera bo tamten stary złamał nogę - przysięgam, że ten facet jest gorszy niż stado lasek. Znał wszystkie najnowsze plotki z Rosy
- I mówisz mi to bo? - zapytałem od niechcenia ale prawda jest taka, że ciekawość zżerała mnie od środka
- Pomyślałem, że może chcesz do niej uderzyć a to jest dobra okazja
- Jesteś idiotą - wywróciłem oczami - to, że popatrzę sobie na nią nie oznacza, że chcę do niej podbijać lub coś w tym stylu - skończyłem i gdy tylko widziałem, że Tay chce coś powiedzieć uświadomiłem mu, że temat dla mnie jest zakończony. Miał szczęście, że postanowił milczeć. Nie miałem ochoty spowiadać się nikomu z tego czy ta dziewczyna podoba mi się czy nie. Zresztą mnie nie interesują dziewczyny, związki i wszystkie te inne badziewia. Nie jest mi to do niczego potrzebne. Weszliśmy do środka i mój wzrok automatycznie powędrował w stronę sali na której zazwyczaj ona była. Byłem w szoku kiedy zobaczyłem ją tam po kilku dniach nieobecności. Moje nogi ruszyły w tamtym kierunku. Stanąłem tam gdzie zawsze i przyglądałem się jej. Miała nowego partnera ale poruszała się z nim tak jakby tańczyli ze sobą od zawsze. Ich ruchy były płynne i doskonale się uzupełniali. 
- Widzisz jak on z nią pogrywa? - usłyszałem za sobą głos przyjaciela
- Widzę - powiedziałem nie mogąc oderwać od nich wzroku
- Ty też mógłbyś to robić
- Mógłbym - uśmiechnąłem się. W mojej głowie tworzył się już plan. Może jestem chorym dupkiem ale nakręciłem się na tą pannę i będę pogrywał z nią tak jak ten koleś czy o na tego chce czy nie. Podjąłem decyzję i nie ma już odwrotu. 


-----------------------------------------------------------------------------------


Witajcie kochani! 
Jak widać mamy już rozdział trzeci ;) i jak wrażenia? Mam nadzieję, że się podoba ponieważ ja jestem średnio zadowolona. 

Głupio mi o to prosić ale komentujcie misie bo to bardzo pomaga. Człowiek czuje się wtedy doceniony ponieważ ktoś poświecił kilka minut na przeczytanie czegoś nad czym niejednokrotnie głowi się godzinami. 

Możliwe, że jeszcze dzisiaj pojawi się zwiastun numer dwa ale zobaczymy jak to będzie.

Osoby które chcą być informowane proszę żeby w komentarzach pozostawiała swoje twitterowe usremane a ja wpiszę was na listę informowanych ;)

Jeśli macie jakieś pytania to znajdziecie mnie tutaj: KLIK

Do zobaczenia przy kolejnym rozdziale. Kocham was,
wasza Pati, xoxo