Sara wyszła dzisiaj wcześniej więc to mi przypadło zamknięcie sklepu. Pożegnałam ostatniego klienta i zabrałam się za sprzątanie sklepu. Poukładałam płyty na swoim miejscu, pozamiatałam sklep i ogarnęłam zaplecze. Lubię swoją pracę. Może to nie jest szczyt marzeń ale mi pasuje. Dodatkowym plusem jest fakt, że nie siedzę sama w mieszkaniu Nick'a a jedyna droga jaką pokonuję to ta do studia. Tutaj mam kontakt z ludźmi i poznałam Sarę która jest niesamowicie uroczą i ciepłą osobą. Jeśli myślisz Sara pierwsze skojarzenie jakie przychodzi Ci do głowy to urocza wariatka. Skończyłam zamiatać i zerknęłam na zegarek.
- Cholera! - zaklęłam pod nosem, odłożyłam wszystko na miejsce, zabrałam swoje rzeczy i wybiegłam ze sklepu. Byłam spóźniona i Nick mnie zabije. Nie żartuję. Nick nie toleruje jak on to mówi takiego typu wyskoków. Tak, mój przyjaciel jest przewrażliwiony na punkcie punktualności. Wściekła na siebie zamknęłam sklep i pobiegłam do samochodu. Mając nadzieję, że nie będzie korków wsiadłam, zapięłam pasy, uruchomiłam silnik i ruszyłam w drogę. Niezgrabnie wyjęłam telefon z kieszeni spodni i wybrałam numer przyjaciela. Nie odbierał. Wywróciłam oczami i spróbowałam jeszcze raz ale efekt był dokładnie taki sam jak przed chwilą. Miałam nadzieję, że Nick po prostu nie słyszy telefonu ponieważ właśnie się rozgrzewa. Westchnęłam i w głowie szykowałam solidne wytłumaczenie na moje spóźnienie.
***
Wdzięczna losowi zaparkowałam samochód pod salą. Postanowiłam zmienić buty w samochodzie żeby bardziej nie zdenerwować przyjaciela. Po wykonaniu tego trudnego jak na takie warunki zadania i narobieniu sobie kilku siniaków wyskoczyłam z samochodu jak poparzona, zamknęłam go i pobiegłam w stronę wejścia do Rosa. Dosłownie wpadłam do środka.
- Nick przepraszam wiem, że się spóźniłam ale dzisiaj zam... - urwałam kiedy zorientowałam się, że mojego przyjaciela wcale tutaj nie ma. Zrezygnowana przeszłam na środek sali i przyglądałam się swojemu odbiciu w lustrach.
- Kretynka! - wydarłam się i zirytowana zamknęłam oczy. Oddychałam głęboko starając się uspokoić. Muszę być spokojna żeby porozmawiać z nim przez telefon.Oddychałam jeszcze głębiej czując jak powoli moje mięśnie się rozluźniają a ja pozbywam się całej irytacji.
- Odesłałem go do domu - usłyszałam głos za sobą i dopiero po kilku chwilach zorientowałam się, że słowa skierowane są do mnie. Dobrze wiedząc do kogo ten głos należy ostrożnie otworzyłam oczy. W momencie kiedy ujrzałam odbicie chłopaka w moim brzuchu wybuchło stado motyli, zresztą jak zawsze gdy go widzę. Justin stał za mną w ten swój seksowny sposób. Przygryzłam wargę i wpatrywałam się w niego. Cholera ten chłopak wygląda jak młody, grecki bóg. Oj wiecie o co mi chodzi.
- Przestań to robić - powiedział rozbawiony i powoli ruszył w moją stronę
- Co? - zapytałam nie spuszczając wzroku z jego odbicia
- Przestań przygryzać wargę
- Przepraszam - powiedziałam cicho i dopiero po chwili zorientowałam się co właśnie zrobiłam. Dlaczego ja go w ogóle przepraszam?! Chciałam już coś powiedzieć ale zamknęłam usta gdy chłopak zbliżył się do mnie i położył dłonie na moich ramionach. W momencie kiedy to zrobił poczułam jak przez moje ciało przebiega coś w stylu prądu i cholera było to bardzo przyjemne uczucie.
- Jesteś zła?
- Odesłałem go do domu - usłyszałam głos za sobą i dopiero po kilku chwilach zorientowałam się, że słowa skierowane są do mnie. Dobrze wiedząc do kogo ten głos należy ostrożnie otworzyłam oczy. W momencie kiedy ujrzałam odbicie chłopaka w moim brzuchu wybuchło stado motyli, zresztą jak zawsze gdy go widzę. Justin stał za mną w ten swój seksowny sposób. Przygryzłam wargę i wpatrywałam się w niego. Cholera ten chłopak wygląda jak młody, grecki bóg. Oj wiecie o co mi chodzi.
- Przestań to robić - powiedział rozbawiony i powoli ruszył w moją stronę
- Co? - zapytałam nie spuszczając wzroku z jego odbicia
- Przestań przygryzać wargę
- Przepraszam - powiedziałam cicho i dopiero po chwili zorientowałam się co właśnie zrobiłam. Dlaczego ja go w ogóle przepraszam?! Chciałam już coś powiedzieć ale zamknęłam usta gdy chłopak zbliżył się do mnie i położył dłonie na moich ramionach. W momencie kiedy to zrobił poczułam jak przez moje ciało przebiega coś w stylu prądu i cholera było to bardzo przyjemne uczucie.
- Jesteś zła?
- Co? - zapytałam ponownie wybita ze swoich myśli
- Jesteś zła, że odesłałem go do domu?
- Jestem bardziej zdziwiona - powiedziałam cicho - dlaczego to zrobiłeś?
- Ponieważ od dzisiaj masz nowego partnera - powiedział z wielkim uśmiechem na twarzy a ja zmarszczyłam brwi
- Przecież ja wcale nie mam nowego partnera - powiedziałam pod nosem i odeszłam od niego - szukałam ale nikogo jeszcze nie znalazłam
- I tu się mylisz - powiedział rozbawiony a ja odwróciłam się w jego stronę
- Jeśli myślisz, że będziesz ze mną tańczył to jesteś w wielkim błędzie - powiedziałam zła i ruszyłam w stronę wyjścia ale chłopak zastawił mi drogę i przyciągnął do siebie. Nasze klatki piersiowe były przyciśnięte do siebie a nasze twarze znajdowały się niebezpiecznie blisko siebie. Jeśli chciałby mnie pocałować nie miał by w tej chwili z tym najmniejszego problemu.
- Oddychaj Deb - szepnął mi do ucha a ja posłuchałam jego polecenia nie świadoma do tej pory, że wstrzymuję oddech
- Puść mnie
- Wcale nie chcesz żebym Cie puszczał - powiedziała rozbawiony i przycisną mnie do siebie jeszcze bardziej
- Właśnie, że chce - powiedziałam słabym głosem oczarowana jego bliskością. Więc to tak jest kiedy Justin Cię dotyka. Czujesz na ciele ciarki i przyjemne dreszcze. Miejsce gdzie nasza skóra się dotykała dosłownie paliło mnie a w moim ciele wybuchł jakiś magiczny żar
- Deb gdybyś chciała żebym Cię puścił właśnie walczyła byś ze mną i brzmiała pewnie a nie jak spłoszona, mała dziewczynka - nie odezwałam się tylko wpatrywałam w jego ciepłe oczy. Dalej sobie ze mną pogrywał ale jego postawa trochę się zmieniała. Nie był już odpychający i przyciągający jednocześnie - Debora zatańcz ze mną - powiedział niskim, zachrypnietym głosem a ja dosłownie prawie upadłam
- Jesteś zła, że odesłałem go do domu?
- Jestem bardziej zdziwiona - powiedziałam cicho - dlaczego to zrobiłeś?
- Ponieważ od dzisiaj masz nowego partnera - powiedział z wielkim uśmiechem na twarzy a ja zmarszczyłam brwi
- Przecież ja wcale nie mam nowego partnera - powiedziałam pod nosem i odeszłam od niego - szukałam ale nikogo jeszcze nie znalazłam
- I tu się mylisz - powiedział rozbawiony a ja odwróciłam się w jego stronę
- Jeśli myślisz, że będziesz ze mną tańczył to jesteś w wielkim błędzie - powiedziałam zła i ruszyłam w stronę wyjścia ale chłopak zastawił mi drogę i przyciągnął do siebie. Nasze klatki piersiowe były przyciśnięte do siebie a nasze twarze znajdowały się niebezpiecznie blisko siebie. Jeśli chciałby mnie pocałować nie miał by w tej chwili z tym najmniejszego problemu.
- Oddychaj Deb - szepnął mi do ucha a ja posłuchałam jego polecenia nie świadoma do tej pory, że wstrzymuję oddech
- Puść mnie
- Wcale nie chcesz żebym Cie puszczał - powiedziała rozbawiony i przycisną mnie do siebie jeszcze bardziej
- Właśnie, że chce - powiedziałam słabym głosem oczarowana jego bliskością. Więc to tak jest kiedy Justin Cię dotyka. Czujesz na ciele ciarki i przyjemne dreszcze. Miejsce gdzie nasza skóra się dotykała dosłownie paliło mnie a w moim ciele wybuchł jakiś magiczny żar
- Deb gdybyś chciała żebym Cię puścił właśnie walczyła byś ze mną i brzmiała pewnie a nie jak spłoszona, mała dziewczynka - nie odezwałam się tylko wpatrywałam w jego ciepłe oczy. Dalej sobie ze mną pogrywał ale jego postawa trochę się zmieniała. Nie był już odpychający i przyciągający jednocześnie - Debora zatańcz ze mną - powiedział niskim, zachrypnietym głosem a ja dosłownie prawie upadłam
- Justin proszę nie - powiedziałam cicho
- Wiem, że chcesz ze mną zatańczyć - uśmiechnął się i zamknął mnie w ramie trzymając zdecydowanie. Nie mogąc dłużej z nim walczyć poddałam się i pozwoliłam się mu prowadzić. Sposób w jaki się poruszał, sposób w jaki mnie dotykał. Czułam się przy nim niezwykle bezpiecznie i seksownie. Zamknęłam oczy i zaufałam mu bezgranicznie. Justin prowadził mnie doskonale i już wiedziałam, że to jest chłopak z który chcę tańczyć. Uzależniłam się od jego dotyku już w momencie kiedy położył dłonie na moich ramionach. Chłopak prowadził mnie w tańcu lekko i zdecydowanie jednocześnie. Jeszcze z nikim nie tańczyło mi się tak jak z nim. Nie wiem nawet jak mam to określić. Justin stał się moim osobistym narkotykiem. Ten chłopak uzależnia dokładnie tak samo jak heroina - już po pierwszym razie masz ochotę na jeszcze więcej. Nie wiem jeszcze czy to mi zaszkodzi czy pomoże ale postanowiłam zaryzykować. Kiedy poczułam, że stanęliśmy otworzyłam oczy i napotkałam jego wzrok.
- Rozważyłam za i przeciw i doszłam do wniosku, że możesz zostać moim partnerem na czas przygotowań i przesłuchania - rzekłam zdyszana
- Wiedziałem, że zgodzisz się na to już w sklepie - miał na twarzy ten swój cwaniacki uśmieszek, musnął ustami mój policzek, wypuścił mnie z objęć i ruszył w stronę wyjścia. Przygryzłam wargę i obserwowałam to z jaką gracją się poruszał
- Deb następnym razem przyjdź na czas i przestań przygryzać tą wargę. Chciałbym żeby przy naszym pierwszym pocałunku była cała - zaśmiał się a ja dosłownie zakrztusiłam. Co ten chłopak właśnie powiedział?!
- Kretyn - krzyknęłam za nim, pobierałam swoje rzeczy i również skierowałam się do wyjścia.
- Wiem, że chcesz ze mną zatańczyć - uśmiechnął się i zamknął mnie w ramie trzymając zdecydowanie. Nie mogąc dłużej z nim walczyć poddałam się i pozwoliłam się mu prowadzić. Sposób w jaki się poruszał, sposób w jaki mnie dotykał. Czułam się przy nim niezwykle bezpiecznie i seksownie. Zamknęłam oczy i zaufałam mu bezgranicznie. Justin prowadził mnie doskonale i już wiedziałam, że to jest chłopak z który chcę tańczyć. Uzależniłam się od jego dotyku już w momencie kiedy położył dłonie na moich ramionach. Chłopak prowadził mnie w tańcu lekko i zdecydowanie jednocześnie. Jeszcze z nikim nie tańczyło mi się tak jak z nim. Nie wiem nawet jak mam to określić. Justin stał się moim osobistym narkotykiem. Ten chłopak uzależnia dokładnie tak samo jak heroina - już po pierwszym razie masz ochotę na jeszcze więcej. Nie wiem jeszcze czy to mi zaszkodzi czy pomoże ale postanowiłam zaryzykować. Kiedy poczułam, że stanęliśmy otworzyłam oczy i napotkałam jego wzrok.
- Rozważyłam za i przeciw i doszłam do wniosku, że możesz zostać moim partnerem na czas przygotowań i przesłuchania - rzekłam zdyszana
- Wiedziałem, że zgodzisz się na to już w sklepie - miał na twarzy ten swój cwaniacki uśmieszek, musnął ustami mój policzek, wypuścił mnie z objęć i ruszył w stronę wyjścia. Przygryzłam wargę i obserwowałam to z jaką gracją się poruszał
- Deb następnym razem przyjdź na czas i przestań przygryzać tą wargę. Chciałbym żeby przy naszym pierwszym pocałunku była cała - zaśmiał się a ja dosłownie zakrztusiłam. Co ten chłopak właśnie powiedział?!
- Kretyn - krzyknęłam za nim, pobierałam swoje rzeczy i również skierowałam się do wyjścia.