Leżałam na łóżku słuchając muzyki. Moje myśli mimowolnie powędrowały ku Justinowi i jego słowom. Powiedział, że mnie zdobędzie. Uśmiech pojawił się na mojej twarzy. Ja i Justin... Uszczypłam się myśląc, że to sen. Zabolało. Nie śnię. Justin na prawdę jest mną zainteresowany.Ten utalentowany chłopak całował mnie nad rzeką, w jego azylu i powiedział, że będę jego. Nie mogłam przestać się uśmiechać. Czułam się jakbym wygrała los na pieprzonej loterii a on był główną nagrodą. Dotknęłam swoich ust. Wciąż czułam na nich usta Justina. Czułam ich miękkość, sposób w jaki współgrały z moimi, jego delikatność i jednoczesne zdecydowanie. Wiem, że się zaczerwieniłam.
- Zachowuje się jak smarkula - powiedziałam do siebie ale nic nie mogłam na to poradzić. Szczęście wypełniało mnie. Szczęście wypełniało każdy zakamarek mojego umysłu i ciała. Boję się tego co los nam przyniesie ale chcę zaryzykować. Chcę mieć Justina. Chcę spędzać z nim dnie. Chcę spędzać z nim wieczory w zaciszu domowym. Chcę widzieć jego uśmiech. Chcę być powodem jego uśmiechu. Chcę słuchać jego pięknego głosu. Chcę przy nim zasypiać i budzić się. Chcę stać się jego uzależnieniem. Chcę być jego wsparciem. Chcę się z nim kłócić i godzić się. Czy to dziwne, że chcę takiego faceta jakim on jest? Los czasem nas zaskakuje. Przez całe życie sypie nam piasek w oczy by nagle postawić przed nami tarczę z którą możesz dzielić trudy, smutki i radości jakimi nas doświadcza. Jak widać dla mnie właśnie nadszedł ten czas.
Słysząc dzwoniący telefon z trudem się podniosłam. Kto śmie przerywać mi moją chwilę rozmyślania nad życiem?! Spojrzałam na urządzenie. Wyświetlało się Justin. Delikatnie przygryzłam wargę, wzięłam telefon i odebrałam.
- Spójrz przez okno - chyba nigdy nie przestanie zadziwiać mnie fakt, że chłopak formę powitalną ogranicza do niewielkiego minimum
- Po co? - zapytałam podchodząc do okna
- Zadajesz za dużo pytań - już miałam mu odpowiedzieć ale nie dał mi na to najmniejszej szansy - co widzisz?
- Schody ewakuacyjne
- Dobrze - powiedział tajemniczo
- Justin co Ty kombinujesz?
- Pomagam Ci wymknąć się z domu - w momencie kiedy skończył to mówić staną przede mną - nie otworzysz?
- Otworze - rozłączyłam się, schowałam telefon i otworzyłam okno pozwalając mu wejść do mojego pokoju. Kiedy znalazł się w jego wnętrzu musnął moje usta swoimi a ja poczułam stado motyli szalejące w moim brzuchu. Obserwowałam go kiedy kładł się na moim łóżku i obracał w rękach telefon. Nie zaszczycił mnie spojrzeniem lecz skanował wzrokiem pokój. Zrobiłam dokładnie to samo. Łóżko, komoda, szafa, sporych rozmiarów lustro, mini biurko z laptopem to cały wystrój i jednoczesne meblowanie pokoju. Pomyślałam przez chwilę, że to nie jest zbyt dziewczęcy pokój lecz po chwili przypomniała sobie, że w rodzinnym domu w Elburn miałam podobny. Jedyną różnicą był liliowy a nie kawowy kolor ścian i kilka zdjęć je zdobiących. Zaczęłam przebierać nogami czekając aż Justin w końcu się odezwie. Chłopak wciąż oglądał pokój a ja coraz bardziej niecierpliwiłam się. Przecież nie ma tutaj nic aż tak bardzo interesującego.
- Jedziesz tak? - zapytał przenosząc wzrok na mnie. Czułam jak się czerwienię. Miałam na sobie szorty i obszerną koszulkę. Typowy strój do spania.
- Jadę gdzie? - postanowiłam zabawić się z nim w "pytania i odpowiedzi". Justin ma to do siebie, że nie mówi za wiele o sobie i swoich planach. Trzeba to z niego wyciągać.
- Jeśli Ci powiem nie będzie niespodzianki
- Nie lubię niespodzianek - powiedziałam podchodząc do szafy - zresztą nie wiem jak mam się ubrać - otworzyłam ją i przeglądałam jej zawartość
- Na zewnątrz jest trochę chłodno
- Nie o to mi chodzi - wyciągnęłam parę obcisłych jeansów. Skanowałam wzrokiem resztę ciuchów i już miałam zacząć narzekać kiedy zauważyłam zapomnianą, różową bluzę z motywem jednorożców. Może to i dziecinne ale chcę wyglądać, no sama nie wiem... uroczo. Tak, uroczo to odpowiednie określenie. Nie słysząc odpowiedzi westchnęłam i poszłam do łazienki przebrać się i szybko ogarnąć. Kiedy miałam już na sobie ciuchy które przed chwilą wybrałam przemyłam twarz. Nałożyłam delikatny makijaż składający się z podkładu, wytuszowanych rzęs i trochę odważniejszej, czerwonej pomadki. Uważam, że usta to mój atut i od czasu kiedy tu jestem lubię je podkreślać. Włosy zebrałam w wysokiego kucyka. Ostatni raz spojrzałam na swoje odbicie. Osiągnęłam cel. Moim zdaniem wyglądałam uroczo. Wzięłam głęboki oddech i wróciłam do pokoju. Justin wciąż leżał na łóżku z tą różnicą, że właśnie grzebał w moim telefonie. Dlaczego nie zabrałam go ze sobą? Podeszłam do niego i zabrałam mu go.
- Kim jest John? - świetnie! Czytał moje wiadomości
- Justin nikt Ci nie powiedział, że nie ładnie jest grzebać w cudzym telefonie a jeszcze bardziej nie ładnie czytać jego prywatną korespondencję? - parsknęłam naciągając na stopy moje białe sneakersy. Nie usłyszałam odpowiedzi więc spojrzałam na niego. Wydawał się być zły. - John to brat mojej mamy - pospieszyłam z wyjaśnieniem. Nic nie odpowiedział tylko wstał i podszedł do mnie. Obserwowałam każdy jego krok. Poruszał się z gracją. On nawet kiedy szedł wyglądał jakby tańczył.
- Wyglądasz ślicznie - wyszeptał mi do ucha a ja przygryzłam wargę. Niesamowite jest to jak ten chłopak na mnie działa.
- Jednak nie powiesz mi gdzie wychodzimy, prawda? - zapytałam łamiącym się głosem
- Nie ale nie będziesz żałować - poczułam jak oplata rękę wokół mojej talii i dreszcz przechodzący wzdłuż mojego kręgosłupa - ale mam nadzieję, że to gdzie pojedziemy zostanie miedzy nami
- Dlaczego? - odważyłam się spojrzeć mu w oczy
- Ponieważ to miejsce nie pasuje do mojego wizerunku - zanim się zorientowałam Justin całował mnie. Nogi ugięły się pode mną. Zdążyłam złapać za torebkę ponieważ chłopak nie przerywając pocałunku zaprowadził mnie na schody.
***
Z uśmiechem obserwowałam światła migoczące na zewnątrz pojazdu w którym obecnie siedziałam. Byłam oczarowana jak mała dziewczynka. Kolory były tak intensywne, że zachęcały po porzucenia samochodu i zatopienia się w ich wnętrzu. Niecierpliwiłam się coraz bardziej kiedy Justin szukał miejsca parkingowego. W głowie już układałam plan jak spędzimy czas w tym wspaniałym miejscu.
- Długo jeszcze? - zajęczałam coraz bardziej niecierpliwie
- Nie - odpowiedział rozbawiony. Ucieszyłam się kiedy zaparkował i wyłączył silnik. Dosłownie wyskoczyłam z samochodu. Już chciałam przekroczyć bramę tego magicznego świata.
- Jesteś słodka - powiedział kiedy podszedł do mnie - idziemy? - pokiwałam głową na co Justin objął mnie ramieniem i ruszyliśmy w stronę kas. Z każdym krokiem na mojej twarzy pojawiał się coraz większy uśmiech. Nawet nie starałam się go ukryć. Chłopak ustawił się w kolejce. Miałam ochotę pozbyć się ludzi przed nami lub teleportować na sam przód kolejki jednak nie chcąc wyjść na rozkapryszoną dziewczynkę stałam cicho i cierpliwie. Po kilkunastu minutach dziękowałam Bogu za to, że mamy już te bilety i jesteśmy za bramą zostawiając zmartwienia i szary świat za nią.
- Park rozrywki? - zapytałam zaciekawiona wchodząc na pierwszą kolejkę. Justin pozwolił wybierać mi atrakcje więc byłam mu za to wdzięczna
- Pomyślałem, że to odpowiednie miejsce na pierwszą randkę - wzruszył ramionami. Zaczerwienił się co było bardzo urocze
- A więc to randka?
- Zabrałem dziewczynę która podoba mi się w miejsce do którego normalnie nie udałbym się więc jak to nazwać? - zapytał upewniając się, że jestem dobrze zapięta
- Masz dziwny sposób zapraszania dziewczyn na randkę
- Jesteś pierwszą dziewczynę która na nią zabrałem - powiedział sprawdzając tym razem czy on jest dobrze zapięty a ja byłam zaskoczona jego słowami
- Dziękuję - powiedziałam z uśmiechem i pocałowałam go w polika. Widziałam jak się uśmiecha. Chciałam jeszcze coś powiedzieć ale kolejka ruszyła więc zamknęłam oczy. Czułam jak jedziemy w górę. Kiedy zatrzymaliśmy się otworzyłam je. Ujrzałam przed nami przepaść. Justin widząc moje przerażenie ujął moją dłoń i ruszyliśmy w dół.
***
- Wata cukrowa - powiedziałam radośnie wskazując na budkę
- Rozumiem, że mam Ci ją kupić? - zapytał rozbawiony
- Sama ją sobie kupie - ruszyłam w jej stronę lecz po chwili poczułam ręce oplatające się wokół mojej
- To ja Ci ją kupie - wyszeptał mi do ucha a mnie otulił jego zapach. Ponownie tego wieczoru nogi ugięły się pode mną. Gdyby mnie nie trzymał jestem pewna, że upadłabym. Poczułam delikatne muśnięcia jego ust na mojej szyi
- N-Nie musisz - zajęczałam i jestem pewna, że uśmiechnął się zadowolony z mojej reakcji
- Jednak chcę - pociągnął mnie w stronę budki i wybrał największą watę jaka była możliwa. Podziękowałam mu z uśmiechem. Zajadałam się mną i czułam jak Justin mnie obserwuje. Uczucie jego wzroku na mnie jest niesamowite. Gdyby był to ktoś inny byłabym zaniepokojona jednak kiedy on to robi czuję się... podekscytowana. Zerknęłam na niego i nasz wzrok się spotkał. Jego spojrzenie jest hipnotyzujące. Patrzysz w jego miodowe oczy i czujesz jak w nich toniesz. Wiesz, że te oczy przeszywają Cię wzrokiem ale nie możesz w nie nie patrzeć. Wiesz, że Justin zagląda w najciemniejsze zakamarki Twojej duszy ale nie masz odwagi odwrócić wzroku. W duchu podziękowałam Bogu kiedy usiadł na ławce bo dłużej nie wytrzymałabym siły jego spojrzenia. Usiadłam obok niego i w ciszy zjadaliśmy watę. Było idealnie. Czułam jego obecność a cisza panująca między nami nie ciążyła lecz była przyjemna. Usiadłam wygodnie, wyciągnęłam nogi przed siebie i zamknęłam oczy. Cieszyłam się odgłosami parku, jego obecnością i chwilą. Justin pokazał dzisiaj inną twarz. Nie wiem czy ktokolwiek ją poznał oprócz mnie. Jeśli jest tak jak myślę to jestem najszczęśliwszą dziewczyną na świecie bo to oznacza, że ufa mi. Zaufanie to dobra podstawa do budowania czegokolwiek.
- Jesteś piękna - zerknęłam na niego z uśmiechem
- Nie przesadzasz?
- Nie - usiadł bliżej mnie. Nasze uda stykały się ze sobą a ja poczułam jak przeszywa mnie prąd - jesteś piękna
- Uważam inaczej - powiedziałam spokojnie
- Dlaczego wy dziewczyny zawsze tak mówicie? - zajęczał a ja zachichotałam. Tak, zachichotałam jak jakaś smarkula.
- Może dlatego, że nawet jeśli cieszymy się z tego, że tak uważacie chcemy słyszeć to częściej
- Logiczne wytłumaczenie - splótł palce naszych dłoni a ja nie protestowałam. Lubiłam kiedy miałam z nim jakikolwiek kontakt cielesny
- Cóż możemy zaprzeczać ale każda z nas w mniejszym lub większym stopniu jest próżna - zaśmiał się a ja znowu stwierdziłam, że to jeden z najpiękniejszych dźwięków na świecie. Moim zdaniem Justin powinien być uważany za ósmy cud świata. Jest idealny z tymi wszystkimi wadami jakie posiada. Podejrzewam, że jest ich więcej niż do tej pory miałam okazję poznać ale uwielbiam je.
- Nad czym myślisz? - zapytał przenosząc moje nogi tak, że spoczywały teraz na jego a ja siedziałam już nie bokiem ale praktycznie przodem do niego.
- Zastanawiam się czy tak jak typowy facet wszędzie rozrzucasz brudne skarpetki - powiedziałam opierając głowę na jego ramieniu
- Pewnie w moim mieszkaniu znalazłabyś kilka par - odpowiedział zerkając na mnie
- Pewnie masz racje - powiedziałam z uśmiechem
- A Ty też spędzasz godziny w łazience?
- Tylko wieczorem - modliłam się żeby mnie pocałował. To byłoby idealne zakończenie wieczoru
- Dlaczego?
- Ponieważ po całym dniu relaksuje się pod prysznicem - w tym momencie na niebie rozbłysły fajerwerki. Uniosłam głowę i oczarowana patrzałam w niebo - pięknie - powiedziałam czując na sobie wzrok Justina. Z każdą kolejną fajerweką mój uśmiech stawał się coraz większy. Widok był niesamowity i fakt, że obok mnie mam Justina czynił ten wieczór jeszcze bardziej magicznym.
- Deb
- Tak? - spojrzałam na chłopaka lecz nie uzyskałam odpowiedzi. Poczułam jego usta na moich. Oddałam pocałunek. Moje modlitwy zostały wysłuchane. Ten wieczór nie mógł kończyć się lepiej. Justin całuje mnie a w tle słychać wybuchające fajerwerki oraz gwar parku.
________________________________________________________________
Chciałam was bardzo przeprosić i powiedzieć, że nie mam was w dupie.
mega słodki rozdział. oni razem sa tacy hsnsksuayagajaksos *.*
OdpowiedzUsuńmam nadzieje, ze chociaz raz tak do porzadku opiszesz ich trening i wciaz zastanawiam sie nad ta tajemnica Justina o ktorej jest mowa w zwiastunie
widze, że łaskawie dodałas rozdział
OdpowiedzUsuńmasz szczescie bo jest dobry chociaz mogło byc lepiej
Awwwwww <3 mega słodkii <3 kocham Twojego bloga i mam nadzieje, że rozdziały bd pojawiały sie często :* buziaki ;*
OdpowiedzUsuń, Tak naprawde masz nas w dupie, rodzialy dodawane sa rzadko nie sa tez dlugie, na tyle czekania powinny byc dluzsze, nie odpowiadasz na nasze komentarze, nie dziekujesz za nie, no i jak sie mamy czuc ? Powiem Ci, tak jakbys nas miala w dupie , my Cie naprawde kochamy, kochamy Twojego bloga, kochamy Justina i Deb :). Naprawde chcialabym zebys o Nas zadbala, wiem ze masz swoje zycie, swoje problemy ale pisanie dla nas powinno byc dla Ciebie przyjemnoscia i chwila relaxu, mi osobiscue buzia sie caly czas cieszy jak czytam Twoje rozdzialy sa naaprawde swietne, prosze poswiec nas troche swojego czasu a my Ci poswiecimy nasz :) nie zapominaj takze o swoich innych blokach tam tez czekamy na rodzial :) wielki buziak i mam nadzieje do zobaczenia przy nastepnym rozdziale, pamietaj ze na nas zawsze mozesz liczyc, zawsze Ci pomozemy jak bedziesz znajdowala sie w trudnej sytuacij :* kocham :*
OdpowiedzUsuńNIGDY powtarzam N I G D Y nie miałam, nie mam i nie bedę miała was w dupie. Bolą mnie takie komentarze. Staram się dla was, naprawdę się staram. Napisanie kolejnego rozdziału nie jest taką łatwą sprawą jak może się wydawać. Zazwyczaj mam je napisane kilka dni po opublikowaniu poprzedniego ale wciąż coś mi w nich nie pasuje więc poprawiam je setki razy. To co czytacie jest wynikiem tak naprawdę cięzkiej pracy i setek poprawek. Ostateczna wersja bardzo rózni się od oryginału. Rozdziały celowo mają taką długość. Nie chcę żeby było w nich "nawalone" ponieważ to nie o to chodzi. Chcę żebyście poznawały/poznawali historię Justina i Debory stopniowo a nie "bum" i wszystko wiadomo ponieważ nie o to w tym chodzi. Przyznam szczerze, że nigdy do końca nie jestem zadowolona z tego co napisałam poniważ czuję presję. Owszem nie odpisuję na komentarze ale nie jestem jedyna. Postaram się to zmienić. Zawsze jeśli chcecie się czegoś dowiedzieć możecie kierować pytania na twitterze (@rabatkaa) tam z pewnością odpowiem na wszystko. Przepraszam za to, że odniosłaś wrażenie takie jakie odniosłaś ale na czas oczekiwania na kolejny rozdział wpływ ma wiele czynników. Też wolałabym mieć wakacje i pisać dla was codziennie ale tak nie jest. Pracuję po 12h 5 dni w tygodniu i brakuje mi czasu na dosłownie wszystko. Proszę tylko o trochę wyrozumiałości i zrozumienia.
UsuńPozdrawiam. Pati
Ciesze sie ze to co przeczytalas troszke Cie zmotywowalo :) ja wiem ze sie starasz my wszyscy to wiemy, dziekuje Ci za to , wiem ze trudno jest pogodzic prace z innymi zajeciami m.in pisanie opowiadan , ale mysle ze w pewnym stopniu sprawia Ci to przyjemnosc :) musisz wiedziec tez ze nie kazdy ma tt , to w takim razie jak sie z Toba porozumiec ? Uwierz ze masz juz wierne czytelniczki m.in ja :) piszesz swietnie ! Naprawde Cie podziwiam, jaa ide do gimnazujm prowadzilam bloga ale z niego zrezygnowalam bo nie mam wystarczajaco czasu .. Ty jeszcze musisz pracowac .. nie wiem jak to robisz ale. Wiedz ze Cie podziwiam za wytrwalosc i wgl jestes boska :) pozdrawiam Iga :*
Usuń