Siedzę za ladą i obserwuję krzątającą się po sklepie Sarę. Dziewczyna zdecydowanie jest dzisiaj nerwowa. Upijam łyk swojej kawy i staram się ukryć rozbawienie kiedy narzeka na nierozgarniętych klientów robiących bałagan w płytach. Kiedy jest zła jej twarz nabiera buraczanego wyglądu. Zerkam na dzwoniący telefon. Marszczę brwi kiedy nie znam wyświetlającego się na ekranie numeru.
-
Debora Evans - mówię oficjalnym tonem kiedy odbieram
-
Cześć Deb tu Lora
-
Lora? - mówię zdziwiona - skąd masz mój numer?
-
Od Nick'a - odpowiada szybko - dzisiaj wieczorem organizuję małą
imprezę i pomyślałam sobie, że może miałabyś ochotę wpaść
-
Impreza? Mam trening - mówię po chwili zastanowienia
-
Wiem i rozmawiałam już na ten temat z Justinem
-
Rozmawiałaś już z Justinem? - unoszę brew
-
Taaa, wiesz on już chyba wszystkim powiedział że tańczycie razem
- nic nie odpowiadam co dziewczyna po drugiej stronie słuchawki
bierze znak do dalszego monologu - co do imprezy to stwierdził, że
przyda się wam chwila przerwy i chętnie wybierze się na nią.
Mam nadzieje, że Ty również przyjdziesz - zerkam na Sarę która
staje przy ladzie i z zaciekawieniem przysłuchuje się rozmowie.
Wywracam oczami i pokazuję jej żeby odeszła kawałek ale ona
kiwię głową - miejsce i godzinę wyślę Ci na maila
-
Nie masz mojego adresu - odzywam się w końcu
-
Skarbie rozmawiasz z Lorą Brown - chichocze - ja już ten adres mam
-
Dobra jesteś - śmieje się
-
Wiem - rozbawiona wywracam oczami - to przyjdziesz?
-
Zastanowię się
-
Wydaje mi się, że Bieber bardzo chce żebyś przyszła
-
On nie będzie brany pod uwagę
-
Jasne
-
Co to miało znaczyć? - pytam zdziwiona
-
Nic. Czekam na Ciebie i zabierz ze sobą przystojniaka Nick'a -
chciałam coś powiedzieć ale rozłączyła się. Czasem Lora jest
bardzo irytująca ale ma w sobie coś takiego, że nie da się jej
nie lubić. Myślę, że z nią jest trochę jak z Justinem... oboje
mają w sobie coś co przyciąga do nich ludzi. Czasem może wydawać
się to przerażające ale osoba która dała się im oczarować
powoli uzależnia się od ich obecności. Zerkam na Sarę szczerzącą
się do mnie i ponownie wywracam oczami.
-
Czy ja słyszałam słowo impreza?
-
Owszem słyszałaś - odpowiadam i wychodząc na sklep zaczynam
układać płyty - faktycznie klienci mogliby odkładać krążki na
swoje miejsca
-
To w co się ubieramy?
-
Gdzie? - pytam nie odrywając się od zajęcia
-
No na tą imprezę
-
Ja nie idę
-
Deb możesz oszukiwać mnie ale nie siebie - odwracam się w jej
stronę i chce już coś powiedzieć ale nie daje mi szansy -
pójdziesz tam ze względu na tego chłopaka a ja chcę w końcu go
poznać - Sara ma rację. Kiedy tylko Lora wspomniała o imprezie i
Justinie wiedziałam, że się pojawię. Hej! To nie moja wina, że
ten chłopak jest odpychający i przyciągający jednoczenie. Tylko w
co ja się ubiorę?
***
Stoję
przed lustrem i przyglądam się sobie. Zastanawiam się co mam na
siebie włożyć. Nie chcę wyjść na strojącą się panienkę i
biorąc pod uwagę towarzystwo jakie tam będzie decyduje się na
czarne, lekkie dresy z obniżonym krokiem, białą bokserkę i czarną
bejsbolówkę. Białe, zwykłe sneakersy będą pasować idealnie.
Ściągam ręcznik z głowy i delikatnie osuszam nim włosy.
Podłączam suszarkę przerzucając włosy na prawe ramie pochylam
się i suszę je. Zajmuje to dłuższą chwilę i kiedy kończę
jęczę. Wyglądam jak żałosny pudel. Sięgam po lokówkę i robię
delikatne fale. Zazwyczaj noszę kucyk ale impreza to impreza więc
chcę wyglądać inaczej. Kończę, spryskuje je lakierem i
przebieram się. Zadowolona z doboru ciuchów podciągam rękawy,
siadam i zabieram się za makijaż. Na całe szczęście w trakcie
licznych zawodów nauczyłam robić się w miarę identyczne,
dopracowane kreski. Robię je szybko czarnym eyelinerem, tuszuję
rzęsy, usta traktuje czerwoną szminką, sprzątam po sobie i idę
do salonu.
-
Nick możesz się pospieszyć? - pytam zirytowana - szykujesz się
dłużej niż ja a jeszcze musimy zgarnąć Sarę zanim dotrzemy na
miejsce. Spóźnienia nie są fajne - stoję na środku pomieszczenia
i marudzę jak dziecko.
-
Idę, idę - tupię nogą coraz bardziej zdenerwowana. Zerkam na
zegarek i jęczę kiedy okazuje się, że za dwadzieścia minut mamy
odebrać Sarę a mój przyjaciel jeszcze nie jest gotowy
-
Nick do cholery!
-
Już jes... - przyglądam się mu kiedy urywa - kim jesteś i co
zrobiłaś z moją przyjaciółką?
-
Co? - patrzę na niego zdziwiona
-
Wyglądasz inaczej
-
Jest aż tak źle? - pytam zdenerwowana. Kurde wiedziałam, że nie
powinnam szaleć
-
Nie, jest świetnie - chłopak uśmiecha się - wyglądasz cholernie
seksownie
-
Naprawdę?
-
Zdecydowanie tak - czerwienię się słysząc jego słowa. Nie jestem
przyzwyczajona do wysłuchiwania komplementów typu "jesteś
seksowna". Szczerze to w ogóle nie jestem przyzwyczajona do
komplementów dotyczących mojego wyglądu. Owszem ludzie chwalą to
jak tańczę ale nie to jak wyglądam. Uśmiecham się szeroko kiedy
Nick obejmuje mnie ramieniem i wychodzimy z mieszkania.
***
Patrze
na dom z którego dochodzą dźwięki głośnej muzyki. Jestem pod
ogromnym wrażeniem. Słowo wielki idealnie do niego pasuje. Wysiadam
z samochodu i idę przed siebie. Pukam w drzwi i słyszę za sobą
śmiech moich towarzyszy.-
Nie rozumiem co was tak śmieszy - mówię pod nosem- Deb kiedy
przychodzisz na imprezę nie pukasz tylko wchodzisz - Nick nawet nie
próbuje ukryć rozbawienia i otwiera drzwi - panie przodem -
wywracam oczami i wchodzę do środka. Dom na zewnątrz już
prezentuje się wspaniale ale kiedy wchodzisz do środka jesteś
jeszcze bardziej zachwycony. Wszystko tutaj pasuje idealnie i jest
urządzone z wielkim smakiem. Rozglądam się i widzę tłum ludzi.
Jedni ocierają się o siebie na parkiecie, inni rozmawiają a
reszta wraca z nieznanego mi miejsca z czerwonymi kubkami w ręce.
Patrzę na dziewczyny i jęczę. Wszystkie mają na sobie ekstra
sukienki a ja zjawiłam się w dresach. Nie chciałam się wyróżniać
a osiągnęłam odwrotny efekt. Kurdę nawet Sara założyła
kieckę. Świetnie. Szukam wzrokiem Lory ale nie jest mi dane ją
odnaleźć.- To
co? Może napijemy się czegoś mocniejszego?- Jestem za - odpowiadam Sarze i cała nasza trójka wybiera się na poszukiwanie
baru. Prowadzeni czerwonymi kubkami po kilkunastu minutach docieramy
do niego. - Wow! Świetne zaopatrzenie- Nick proszę Cię
tylko nie przesadź - przytrzymuję przyjaciela - nie mam ochoty
po raz kolejny nawalonego odstawiać Cię do domu- Skarbie
wyluzuj - chłopak posyła mi czarujący uśmiech - jesteśmy na
imprezie, jesteśmy młodzi więc zaszalejmy dzisiaj- Szaleć to
nie znaczy nawalić się jak świnia - wybieram piwo i dość
szybko je wypijam. Zdecydowanie za szybko.- Ktoś mi mówił, że
nie chce nawalić się jak dzika świnia- Nick nie zaczynaj - zabieram kolejny kubek, zostawiam moich towarzyszy przy barze i idę
w stronę parkietu. Nick sam mówił, że mam się wyluzować więc
zamierzam to zrobić. Taniec to coś co pomoże mi to osiągnąć.
Zawartość kubka trzymanego w mojej dłoni ponownie zostaje szybko
opróżniona. Odstawiam go nie zwracając uwagi gdzie i zaczynam
manewrować pomiędzy tańczącymi ludźmi. Czuję jak muzyka
zaczyna przejmować kontrolę nad moim ciałem. Bicie serca miesza
się z rytmem. Oczyszczam umysł i pozwalam się temu ponieść.
Zamykam oczy i tańczę. Istnieję tylko ja i muzyka. Kołyszę
biodrami a moje dłonie wędrują w górę mojego ciała. Krew krąży
coraz szybciej a ja zatracam się całkowicie. Nie zwracam uwagi na
nic i na nikogo. Odrywam inną, bardziej szaloną siebie. -
Pięknie wyglądasz - czuję ciarki słysząc ten szept-
Dziękuję - odpowiadam chrypliwie i uśmiecham się kiedy czuję
silne dłonie na moich biodrach - Zatańcz ze mną - czuję
jego gorący oddech na mojej szyi- Przecież tańczę- Deb
zatańcz ze mną tak jak to robiłaś przed chwilą - w ruch
wprowadza język. Kreśli nim mokrą ścieżkę na mojej skórze a
ja nie mogę zebrać się w sobie żeby go odepchnąć. Dociskam
swoje biodra do jego i zaczynam poruszać nimi w sposób jaki
robiłam to jeszcze chwilę temu. Czuję jak się uśmiecha więc
przygryzam wargę i poruszam się śmielej a on dołącza do mnie.
Poruszamy się idealnie zsynchronizowani a ja zapominam o całym
świecie. Ponownie istnieję tylko ja, on i muzyka.
-----------------------------------------------------
WESOŁYCH
ŚWIĄT SKARBY! ♡
Tak
wiem i bardzo, bardzo, bardzo, bardzo, bardzo, bardzo mocno was
przepraszam ♡ Chciałam rozdział dodać dużo wcześniej
ale byłam bardzo zabiegana, zmieniam pracę i po prostu nie miałam
czasu siąść przy komputerze i się tym zająć. Jeszcze raz was
bardzo przepraszam i mam nadzieję, że warto było czekać. Kocham
was ♡ – Pati
JAK MOŻNA PRZERYWAĆ W TAKIM MOMENCIE?
OdpowiedzUsuńSZYBKO DODAJ KOLEJNY! PROOOOOOSZE
genialny rozdział :)
OdpowiedzUsuń@SwaglandJB
NIE MOGĘ DOCZEKAĆ SIĘ KOLEJNEGO :)
OdpowiedzUsuńKOCHAM TWOJE OPOWIADANIA
MASZ OGROMNY TALEN / @klaudiaswaggg
byłoby super gdybyś dodała nowy rozdział jutro :)
OdpowiedzUsuńwejdz na aska
OdpowiedzUsuńnie warto bylo czekac
OdpowiedzUsuńskoro nie warto to po co sie udzielasz?
Usuńżebyś się podniecała tak jak teraz bitch
OdpowiedzUsuń