20 kwietnia 2014

Rozdział 7


Siedzę za ladą i obserwuję krzątającą się po sklepie Sarę. Dziewczyna zdecydowanie jest dzisiaj nerwowa. Upijam łyk swojej kawy i staram się ukryć rozbawienie kiedy narzeka na nierozgarniętych klientów robiących bałagan w płytach. Kiedy jest zła jej twarz nabiera buraczanego wyglądu. Zerkam na dzwoniący telefon. Marszczę brwi kiedy nie znam wyświetlającego się na ekranie numeru.
- Debora Evans - mówię oficjalnym tonem kiedy odbieram
- Cześć Deb tu Lora
- Lora? - mówię zdziwiona - skąd masz mój numer?
- Od Nick'a - odpowiada szybko - dzisiaj wieczorem organizuję małą imprezę i pomyślałam sobie, że może miałabyś ochotę wpaść
- Impreza? Mam trening - mówię po chwili zastanowienia
- Wiem i rozmawiałam już na ten temat z Justinem
- Rozmawiałaś już z Justinem? - unoszę brew
- Taaa, wiesz on już chyba wszystkim powiedział że tańczycie razem - nic nie odpowiadam co dziewczyna po drugiej stronie słuchawki bierze znak do dalszego monologu - co do imprezy to stwierdził, że przyda się wam chwila przerwy i chętnie wybierze się na nią. Mam nadzieje, że Ty również przyjdziesz - zerkam na Sarę która staje przy ladzie i z zaciekawieniem przysłuchuje się rozmowie. Wywracam oczami i pokazuję jej żeby odeszła kawałek ale ona kiwię głową - miejsce i godzinę wyślę Ci na maila
- Nie masz mojego adresu - odzywam się w końcu
- Skarbie rozmawiasz z Lorą Brown - chichocze - ja już ten adres mam
- Dobra jesteś - śmieje się
- Wiem - rozbawiona wywracam oczami - to przyjdziesz?
- Zastanowię się
- Wydaje mi się, że Bieber bardzo chce żebyś przyszła
- On nie będzie brany pod uwagę
- Jasne
- Co to miało znaczyć? - pytam zdziwiona
- Nic. Czekam na Ciebie i zabierz ze sobą przystojniaka Nick'a - chciałam coś powiedzieć ale rozłączyła się. Czasem Lora jest bardzo irytująca ale ma w sobie coś takiego, że nie da się jej nie lubić. Myślę, że z nią jest trochę jak z Justinem... oboje mają w sobie coś co przyciąga do nich ludzi. Czasem może wydawać się to przerażające ale osoba która dała się im oczarować powoli uzależnia się od ich obecności. Zerkam na Sarę szczerzącą się do mnie i ponownie wywracam oczami.
- Czy ja słyszałam słowo impreza?
- Owszem słyszałaś - odpowiadam i wychodząc na sklep zaczynam układać płyty - faktycznie klienci mogliby odkładać krążki na swoje miejsca
- To w co się ubieramy?
- Gdzie? - pytam nie odrywając się od zajęcia
- No na tą imprezę
- Ja nie idę
- Deb możesz oszukiwać mnie ale nie siebie - odwracam się w jej stronę i chce już coś powiedzieć ale nie daje mi szansy - pójdziesz tam ze względu na tego chłopaka a ja chcę w końcu go poznać - Sara ma rację. Kiedy tylko Lora wspomniała o imprezie i Justinie wiedziałam, że się pojawię. Hej! To nie moja wina, że ten chłopak jest odpychający i przyciągający jednoczenie. Tylko w co ja się ubiorę?

***

Stoję przed lustrem i przyglądam się sobie. Zastanawiam się co mam na siebie włożyć. Nie chcę wyjść na strojącą się panienkę i biorąc pod uwagę towarzystwo jakie tam będzie decyduje się na czarne, lekkie dresy z obniżonym krokiem, białą bokserkę i czarną bejsbolówkę. Białe, zwykłe sneakersy będą pasować idealnie. Ściągam ręcznik z głowy i delikatnie osuszam nim włosy. Podłączam suszarkę przerzucając włosy na prawe ramie pochylam się i suszę je. Zajmuje to dłuższą chwilę i kiedy kończę jęczę. Wyglądam jak żałosny pudel. Sięgam po lokówkę i robię delikatne fale. Zazwyczaj noszę kucyk ale impreza to impreza więc chcę wyglądać inaczej. Kończę, spryskuje je lakierem i przebieram się. Zadowolona z doboru ciuchów podciągam rękawy, siadam i zabieram się za makijaż. Na całe szczęście w trakcie licznych zawodów nauczyłam robić się w miarę identyczne, dopracowane kreski. Robię je szybko czarnym eyelinerem, tuszuję rzęsy, usta traktuje czerwoną szminką, sprzątam po sobie i idę do salonu.
- Nick możesz się pospieszyć? - pytam zirytowana - szykujesz się dłużej niż ja a jeszcze musimy zgarnąć Sarę zanim dotrzemy na miejsce. Spóźnienia nie są fajne - stoję na środku pomieszczenia i marudzę jak dziecko.
- Idę, idę - tupię nogą coraz bardziej zdenerwowana. Zerkam na zegarek i jęczę kiedy okazuje się, że za dwadzieścia minut mamy odebrać Sarę a mój przyjaciel jeszcze nie jest gotowy
- Nick do cholery!
- Już jes... - przyglądam się mu kiedy urywa - kim jesteś i co zrobiłaś z moją przyjaciółką?
- Co? - patrzę na niego zdziwiona
- Wyglądasz inaczej
- Jest aż tak źle? - pytam zdenerwowana. Kurde wiedziałam, że nie powinnam szaleć
- Nie, jest świetnie - chłopak uśmiecha się - wyglądasz cholernie seksownie
- Naprawdę?
- Zdecydowanie tak - czerwienię się słysząc jego słowa. Nie jestem przyzwyczajona do wysłuchiwania komplementów typu "jesteś seksowna". Szczerze to w ogóle nie jestem przyzwyczajona do komplementów dotyczących mojego wyglądu. Owszem ludzie chwalą to jak tańczę ale nie to jak wyglądam. Uśmiecham się szeroko kiedy Nick obejmuje mnie ramieniem i wychodzimy z mieszkania.


***

Patrze na dom z którego dochodzą dźwięki głośnej muzyki. Jestem pod ogromnym wrażeniem. Słowo wielki idealnie do niego pasuje. Wysiadam z samochodu i idę przed siebie. Pukam w drzwi i słyszę za sobą śmiech moich towarzyszy.- Nie rozumiem co was tak śmieszy - mówię pod nosem- Deb kiedy przychodzisz na imprezę nie pukasz tylko wchodzisz - Nick nawet nie próbuje ukryć rozbawienia i otwiera drzwi - panie przodem - wywracam oczami i wchodzę do środka. Dom na zewnątrz już prezentuje się wspaniale ale kiedy wchodzisz do środka jesteś jeszcze bardziej zachwycony. Wszystko tutaj pasuje idealnie i jest urządzone z wielkim smakiem. Rozglądam się i widzę tłum ludzi. Jedni ocierają się o siebie na parkiecie, inni rozmawiają a reszta wraca z nieznanego mi miejsca z czerwonymi kubkami w ręce. Patrzę na dziewczyny i jęczę. Wszystkie mają na sobie ekstra sukienki a ja zjawiłam się w dresach. Nie chciałam się wyróżniać a osiągnęłam odwrotny efekt. Kurdę nawet Sara założyła kieckę. Świetnie. Szukam wzrokiem Lory ale nie jest mi dane ją odnaleźć.- To co? Może napijemy się czegoś mocniejszego?- Jestem za - odpowiadam Sarze i cała nasza trójka wybiera się na poszukiwanie baru. Prowadzeni czerwonymi kubkami po kilkunastu minutach docieramy do niego. - Wow! Świetne zaopatrzenie- Nick proszę Cię tylko nie przesadź - przytrzymuję przyjaciela - nie mam ochoty po raz kolejny nawalonego odstawiać Cię do domu- Skarbie wyluzuj - chłopak posyła mi czarujący uśmiech - jesteśmy na imprezie, jesteśmy młodzi więc zaszalejmy dzisiaj- Szaleć to nie znaczy nawalić się jak świnia - wybieram piwo i dość szybko je wypijam. Zdecydowanie za szybko.- Ktoś mi mówił, że nie chce nawalić się jak dzika świnia- Nick nie zaczynaj - zabieram kolejny kubek, zostawiam moich towarzyszy przy barze i idę w stronę parkietu. Nick sam mówił, że mam się wyluzować więc zamierzam to zrobić. Taniec to coś co pomoże mi to osiągnąć. Zawartość kubka trzymanego w mojej dłoni ponownie zostaje szybko opróżniona. Odstawiam go nie zwracając uwagi gdzie i zaczynam manewrować pomiędzy tańczącymi ludźmi. Czuję jak muzyka zaczyna przejmować kontrolę nad moim ciałem. Bicie serca miesza się z rytmem. Oczyszczam umysł i pozwalam się temu ponieść. Zamykam oczy i tańczę. Istnieję tylko ja i muzyka. Kołyszę biodrami a moje dłonie wędrują w górę mojego ciała. Krew krąży coraz szybciej a ja zatracam się całkowicie. Nie zwracam uwagi na nic i na nikogo. Odrywam inną, bardziej szaloną siebie. - Pięknie wyglądasz - czuję ciarki słysząc ten szept- Dziękuję - odpowiadam chrypliwie i uśmiecham się kiedy czuję silne dłonie na moich biodrach - Zatańcz ze mną - czuję jego gorący oddech na mojej szyi- Przecież tańczę- Deb zatańcz ze mną tak jak to robiłaś przed chwilą - w ruch wprowadza język. Kreśli nim mokrą ścieżkę na mojej skórze a ja nie mogę zebrać się w sobie żeby go odepchnąć. Dociskam swoje biodra do jego i zaczynam poruszać nimi w sposób jaki robiłam to jeszcze chwilę temu. Czuję jak się uśmiecha więc przygryzam wargę i poruszam się śmielej a on dołącza do mnie. Poruszamy się idealnie zsynchronizowani a ja zapominam o całym świecie. Ponownie istnieję tylko ja, on i muzyka.




-----------------------------------------------------

WESOŁYCH ŚWIĄT SKARBY! ♡

Tak wiem i bardzo, bardzo, bardzo, bardzo, bardzo, bardzo mocno was przepraszam ♡ Chciałam rozdział dodać dużo wcześniej ale byłam bardzo zabiegana, zmieniam pracę i po prostu nie miałam czasu siąść przy komputerze i się tym zająć. Jeszcze raz was bardzo przepraszam i mam nadzieję, że warto było czekać. Kocham was ♡ – Pati


8 komentarzy:

  1. JAK MOŻNA PRZERYWAĆ W TAKIM MOMENCIE?

    SZYBKO DODAJ KOLEJNY! PROOOOOOSZE

    OdpowiedzUsuń
  2. genialny rozdział :)
    @SwaglandJB

    OdpowiedzUsuń
  3. NIE MOGĘ DOCZEKAĆ SIĘ KOLEJNEGO :)
    KOCHAM TWOJE OPOWIADANIA
    MASZ OGROMNY TALEN / @klaudiaswaggg

    OdpowiedzUsuń
  4. byłoby super gdybyś dodała nowy rozdział jutro :)

    OdpowiedzUsuń
  5. nie warto bylo czekac

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. skoro nie warto to po co sie udzielasz?

      Usuń
  6. żebyś się podniecała tak jak teraz bitch

    OdpowiedzUsuń