Debora
Skulona leżałam na łóżku w swoim pokoju i użalałam się nad sobą. Gdy tylko zamknęłam oczy widziałam jak tamten chłopak dotyka mnie w ten zły sposób. Wiedziałam, że upicie się na tej cholernej imprezie nie jest dobrym pomysłem ale nie miałam pojęcia, że to skończy się w ten sposób. Westchnęłam słysząc budzik. Jestem raczej osobą twardą, zawsze będę pamiętać o tym co się stało, unikać domówek i każdej imprezy jaka odbędzie się w tym mieście, kraju czy świecie ale jestem tu po to żeby dostać się do Juilliard School i mam zamiar to osiągnąć. Zostawiłam tatę samego w tym naszym małym miasteczku i nie zamierzam go zawieść. Już za trzy miesiące oficjalnie zostanę uczennicą tej elitarnej szkoły artystycznej. Z ciężkim sercem opuściłam ciepłe łóżko, zabrałam najpotrzebniejsze rzeczy i poszłam pod prysznic.
***
Zirytowana przebrałam się i rozciągałam ciało. Justina jeszcze nie ma a to nasz pierwszy trening który miał odbyć się jakieś dwa dni temu ale musiałam z niego zrezygnować ponieważ mój partner miał inne plany. Czując, że ciało mam wystarczająco rozciągnięte związałam włosy w kucyka i na sucho odtwarzałam choreografię. Zerknęłam na zegarek i kiedy już miałam zbluzgać Justina w przestrzeń pomiędzy mną a lustrami chłopak w końcu się pojawił. Nie przeprosił, nie wyjaśnił co się stało tylko puścił muzykę i podszedł do mnie.
- Zaczynamy?
- A nie ma żadnego dzień dobry lub przepraszam za spóźnienie? - zapytałam unosząc brew
- Jak się czujesz? - wiedziałam dokładnie o co pyta ale nie chciałam o tym rozmawiać
- Justin słuchaj zapomnijmy o tamtym wieczorze. Ja nie chcę go pamiętać i o nim rozmawiać więc proszę Cię po prostu zapomnijmy i skupmy się na treningu
- O pocałunku też nie chcesz pamiętać? - zapytał patrząc w moje oczy a ja cholera... nie tego się spodziewałam. Szczerze to pocałunek jest jedynym momentem tego wieczoru który chcę pozostawić w pamięci ale on nie musi o tym wiedzieć
- Justin ja... - urwałam starając się dobrać odpowiednie słowa ale nie przychodziło mi do głowy nic sensownego - nie rozmawiajmy o tym. Nie chcę pamiętać tego wieczoru a ten pocałunek nie powinien mieć miejsca. Przepraszam, że to mówię i przepraszam jeśli czujesz się wykorzystany ponieważ nie chcę żebyś się tak czuł. Uratowałeś mnie i jestem Ci za to dozgonnie wdzięczna ale ta impreza i to co się tam stało jest najgorszym doświadczeniem w moim życiu i po prostu chcę to wymazać z pamięci raz na zawsze. Przyjechałam do Nowego Jorku z konkretnym celem i chcę się skupić na nim - powiedziałam szybko i obserwowałam milczącego chłopaka. Jego oczy straciły ciepło a wyraz twarzy nie był już taki wesoły i cwaniacki
- Jasne - musiałam wysilić słuch żeby go usłyszeć - więc Deb jak tylko dostaniesz się do szkoły nasze drogi się rozejdą a te treningi zostaną małym epizodem naszego życia. Będziemy widywać się tylko na nich. Nie znamy się poza salą
- Nie uważasz, że przesadzasz?
- Nie - odpowiedział szybko - albo zgadzasz się na moje warunki albo wychodzę z tej pieprzonej sali i szukaj sobie nowego partnera. Zastanów się bo w Twojej sytuacji raczej nie masz na to czasu - kurde! Dlaczego on mi to robi? Nie chcę widywać go tylko na sali. Miałam nadzieję, że może uda nam się zostać nawet przyjaciółmi. Nie liczyłam na nic więcej tylko cholerną przyjaźń. Opanowałam się i spojrzałam mu prosto w oczy.
- Jeśli takie jest Twoje życzenie dobrze. Będziemy widywać się tylko na sali. Czy możemy już w końcu zacząć?
- Możemy
Trening przeleciał mi bardzo szybko. Justin już po kilku wskazówkach wiedział jak ma zatańczyć. Czułam dumę widząc w jakim ekspresowym tempie nauczył się wszystkiego. Jestem pewna, że gdyby chciał się uczyć się w Julliard'zie nie miałby najmniejszych problemów z dostaniem się do niego. Chłopak bez słowa opuścił salę co szczerze mówiąc zabolało mnie. Nie chciałam żeby traktował mnie w ten sposób. Okej, wiem że sama sobie na to zapracowałam ale bez przesady. Nie mogłam mu powiedzieć, że czekałam na ten pocałunek od momentu kiedy zobaczyłam go po raz pierwszy. Z ciężkim sercem zebrałam swoje rzeczy i wyszłam przed budynek.
- Stary to nie jest zbyt bezpieczne
- Kurwa nie obchodzi mnie to... - do moich uszu dobiegł znajomy głos. Głos należał oczywiście do Justina. Podeszłam bliżej żebym mogła wszystko słyszeć. Na moje szczęście on i jego rozmówca stali za rogiem. Oparłam się o ścianę i wysiliłam słuch - ... wezmę w tym udział czy to Ci się podoba czy nie
- Justin zastanów się dwa razy. Jace jest wści....
- Nie obchodzi mnie ten skurwiel! - Justin podniósł głos a po moim ciele przebiegły nieprzyjemne ciarki.
- Justin ale...
- Nie ma ale Ronnie. Spotkamy się na miejscu - słyszałam jak ktoś się oddala.
Ostrożnie wyjrzałam zza budynku i zobaczyłam jak Justin idzie w stronę samochodu. W duchu podziękowałam siłą wyższym za zesłanie mi taksówki w odpowiednim momencie. Wsiadłam do niej i kazałam kierowcy jechać dokładnie za samochodem mojego partnera. Wiem, że nie powinnam tego robić i przeklinałam moją ciekawską naturę ale coś mi mówiło, że powinnam zobaczyć co się tam dzieje. Kierowca trzymał się w bezpiecznej odległości od samochodu Justina ale w takiej aby nie mógł stracić go z oczu. Mijały kolejne minuty a my mijaliśmy kolejne budynki. Czułam się coraz bardziej zdenerwowana. Ulice stawały się coraz mniej przyjemne dla oczu i pojawiło się na nich wielu podejrzanych typków. Gdybym w tym momencie oglądała jakiś horror lub coś w tym stylu kazałabym zawracać bohaterce. Zawsze chciało śmiać mi się z decyzji bohaterów podobnych filmów a ja robię dokładnie to samo. Coś mówi mi, że nie powinno mnie tu być i mam zawrócić do domu ale inna część mnie nie chce się na to zgodzić. Przegrana siedziałam cicho i starałam się uspokoić.
- Panienko ta dzielnic nie należy do najbezpieczniejszych - świetnie. Dziękuje Panu za dodatkowe straszenie mnie
- Widzę
- Mogę zawieść Panienkę do domu
- Nie - poderwałam się - niech Pan jedzie za tym samochodem - poprosiłam siląc się na uśmiech. Mężczyzna siedzący za kierownicą nie odezwał się więcej tylko spojrzał na mnie zmartwionym wzrokiem. Po raz tysięczny przeklęłam samą siebie ale nie miałam zamiaru zrezygnować. Kiedy Justin zwolnił taksówkarz zrobił dokładnie to samo. Zastanawiam się czy zorientował się, że ktoś go śledzi. Nagle oboje straciliśmy go z oczu. Gorączkowo rozglądałam się ale nigdzie go nie wdziałam.
- Niech się Pan zatrzyma! - krzyknęłam kiedy dostrzegłam tłum ludzi stojący po obu stronach jezdni.
- Poczekać tu na Panienkę?
- Nie trzeba - zapłaciłam i wysiadłam. Podeszłam do tłumu i zaczęłam się przez niego przeciskać. Ze strzępków rozmów docierających do moich uszu wywnioskowałam, że w grę wchodzą duże pieniądze a główny pojedynek rozegra się pomiędzy dwoma zawodnikami. Bizzle i King. Muszą to być pseudonimy tych zawodników. Modliłam się, żeby jednym z nich nie był Justin.
- Deb! - odwróciłam się słysząc swoje imię i ujrzałam Lorę i Taylora idących w moją stronę - co Ty tu robisz? - zapytał zdziwiony chłopak. Wiem, że nie pasuję do towarzystwa skąpo ubranych dziewczyn i ich facetów ale bez przesady
- Ja ummm... kim jest Bizzle i King? - zapytałam chcąc zmienić temat
- Odwiozę Cię do domu - Taylor powiedział zatroskanym głosem. Złapał mnie za rękę i chciał wyprowadzić z tłumu
- Nigdzie nie idę! - krzyknęłam i wyrwałam mu się zwracając na siebie uwagę kilku osób ale szczerze mówiąc miałam to gdzieś ponieważ usłyszałam głośny ryk silników. Przepychając się przez morze ludzi w końcu dotarłam na sam przód tłumu. Kiedy dostrzegłam samochód Justina stojący w rzędzie samochodów zamarłam. Poczułam strach. Bałam się o niego. Chłopak zauważył mnie, pokiwał głową, na chwilę spojrzał mi w oczy i wszystkie maszyny z piskiem opon ruszyły. Spojrzałam za nimi. Justin jechał trzeci i kiedy zniknęli za budynkiem miałam ochotę się rozpłakać...
- A nie ma żadnego dzień dobry lub przepraszam za spóźnienie? - zapytałam unosząc brew
- Jak się czujesz? - wiedziałam dokładnie o co pyta ale nie chciałam o tym rozmawiać
- Justin słuchaj zapomnijmy o tamtym wieczorze. Ja nie chcę go pamiętać i o nim rozmawiać więc proszę Cię po prostu zapomnijmy i skupmy się na treningu
- O pocałunku też nie chcesz pamiętać? - zapytał patrząc w moje oczy a ja cholera... nie tego się spodziewałam. Szczerze to pocałunek jest jedynym momentem tego wieczoru który chcę pozostawić w pamięci ale on nie musi o tym wiedzieć
- Justin ja... - urwałam starając się dobrać odpowiednie słowa ale nie przychodziło mi do głowy nic sensownego - nie rozmawiajmy o tym. Nie chcę pamiętać tego wieczoru a ten pocałunek nie powinien mieć miejsca. Przepraszam, że to mówię i przepraszam jeśli czujesz się wykorzystany ponieważ nie chcę żebyś się tak czuł. Uratowałeś mnie i jestem Ci za to dozgonnie wdzięczna ale ta impreza i to co się tam stało jest najgorszym doświadczeniem w moim życiu i po prostu chcę to wymazać z pamięci raz na zawsze. Przyjechałam do Nowego Jorku z konkretnym celem i chcę się skupić na nim - powiedziałam szybko i obserwowałam milczącego chłopaka. Jego oczy straciły ciepło a wyraz twarzy nie był już taki wesoły i cwaniacki
- Jasne - musiałam wysilić słuch żeby go usłyszeć - więc Deb jak tylko dostaniesz się do szkoły nasze drogi się rozejdą a te treningi zostaną małym epizodem naszego życia. Będziemy widywać się tylko na nich. Nie znamy się poza salą
- Nie uważasz, że przesadzasz?
- Nie - odpowiedział szybko - albo zgadzasz się na moje warunki albo wychodzę z tej pieprzonej sali i szukaj sobie nowego partnera. Zastanów się bo w Twojej sytuacji raczej nie masz na to czasu - kurde! Dlaczego on mi to robi? Nie chcę widywać go tylko na sali. Miałam nadzieję, że może uda nam się zostać nawet przyjaciółmi. Nie liczyłam na nic więcej tylko cholerną przyjaźń. Opanowałam się i spojrzałam mu prosto w oczy.
- Jeśli takie jest Twoje życzenie dobrze. Będziemy widywać się tylko na sali. Czy możemy już w końcu zacząć?
- Możemy
Trening przeleciał mi bardzo szybko. Justin już po kilku wskazówkach wiedział jak ma zatańczyć. Czułam dumę widząc w jakim ekspresowym tempie nauczył się wszystkiego. Jestem pewna, że gdyby chciał się uczyć się w Julliard'zie nie miałby najmniejszych problemów z dostaniem się do niego. Chłopak bez słowa opuścił salę co szczerze mówiąc zabolało mnie. Nie chciałam żeby traktował mnie w ten sposób. Okej, wiem że sama sobie na to zapracowałam ale bez przesady. Nie mogłam mu powiedzieć, że czekałam na ten pocałunek od momentu kiedy zobaczyłam go po raz pierwszy. Z ciężkim sercem zebrałam swoje rzeczy i wyszłam przed budynek.
- Stary to nie jest zbyt bezpieczne
- Kurwa nie obchodzi mnie to... - do moich uszu dobiegł znajomy głos. Głos należał oczywiście do Justina. Podeszłam bliżej żebym mogła wszystko słyszeć. Na moje szczęście on i jego rozmówca stali za rogiem. Oparłam się o ścianę i wysiliłam słuch - ... wezmę w tym udział czy to Ci się podoba czy nie
- Justin zastanów się dwa razy. Jace jest wści....
- Nie obchodzi mnie ten skurwiel! - Justin podniósł głos a po moim ciele przebiegły nieprzyjemne ciarki.
- Justin ale...
- Nie ma ale Ronnie. Spotkamy się na miejscu - słyszałam jak ktoś się oddala.
Ostrożnie wyjrzałam zza budynku i zobaczyłam jak Justin idzie w stronę samochodu. W duchu podziękowałam siłą wyższym za zesłanie mi taksówki w odpowiednim momencie. Wsiadłam do niej i kazałam kierowcy jechać dokładnie za samochodem mojego partnera. Wiem, że nie powinnam tego robić i przeklinałam moją ciekawską naturę ale coś mi mówiło, że powinnam zobaczyć co się tam dzieje. Kierowca trzymał się w bezpiecznej odległości od samochodu Justina ale w takiej aby nie mógł stracić go z oczu. Mijały kolejne minuty a my mijaliśmy kolejne budynki. Czułam się coraz bardziej zdenerwowana. Ulice stawały się coraz mniej przyjemne dla oczu i pojawiło się na nich wielu podejrzanych typków. Gdybym w tym momencie oglądała jakiś horror lub coś w tym stylu kazałabym zawracać bohaterce. Zawsze chciało śmiać mi się z decyzji bohaterów podobnych filmów a ja robię dokładnie to samo. Coś mówi mi, że nie powinno mnie tu być i mam zawrócić do domu ale inna część mnie nie chce się na to zgodzić. Przegrana siedziałam cicho i starałam się uspokoić.
- Panienko ta dzielnic nie należy do najbezpieczniejszych - świetnie. Dziękuje Panu za dodatkowe straszenie mnie
- Widzę
- Mogę zawieść Panienkę do domu
- Nie - poderwałam się - niech Pan jedzie za tym samochodem - poprosiłam siląc się na uśmiech. Mężczyzna siedzący za kierownicą nie odezwał się więcej tylko spojrzał na mnie zmartwionym wzrokiem. Po raz tysięczny przeklęłam samą siebie ale nie miałam zamiaru zrezygnować. Kiedy Justin zwolnił taksówkarz zrobił dokładnie to samo. Zastanawiam się czy zorientował się, że ktoś go śledzi. Nagle oboje straciliśmy go z oczu. Gorączkowo rozglądałam się ale nigdzie go nie wdziałam.
- Niech się Pan zatrzyma! - krzyknęłam kiedy dostrzegłam tłum ludzi stojący po obu stronach jezdni.
- Poczekać tu na Panienkę?
- Nie trzeba - zapłaciłam i wysiadłam. Podeszłam do tłumu i zaczęłam się przez niego przeciskać. Ze strzępków rozmów docierających do moich uszu wywnioskowałam, że w grę wchodzą duże pieniądze a główny pojedynek rozegra się pomiędzy dwoma zawodnikami. Bizzle i King. Muszą to być pseudonimy tych zawodników. Modliłam się, żeby jednym z nich nie był Justin.
- Deb! - odwróciłam się słysząc swoje imię i ujrzałam Lorę i Taylora idących w moją stronę - co Ty tu robisz? - zapytał zdziwiony chłopak. Wiem, że nie pasuję do towarzystwa skąpo ubranych dziewczyn i ich facetów ale bez przesady
- Ja ummm... kim jest Bizzle i King? - zapytałam chcąc zmienić temat
- Odwiozę Cię do domu - Taylor powiedział zatroskanym głosem. Złapał mnie za rękę i chciał wyprowadzić z tłumu
- Nigdzie nie idę! - krzyknęłam i wyrwałam mu się zwracając na siebie uwagę kilku osób ale szczerze mówiąc miałam to gdzieś ponieważ usłyszałam głośny ryk silników. Przepychając się przez morze ludzi w końcu dotarłam na sam przód tłumu. Kiedy dostrzegłam samochód Justina stojący w rzędzie samochodów zamarłam. Poczułam strach. Bałam się o niego. Chłopak zauważył mnie, pokiwał głową, na chwilę spojrzał mi w oczy i wszystkie maszyny z piskiem opon ruszyły. Spojrzałam za nimi. Justin jechał trzeci i kiedy zniknęli za budynkiem miałam ochotę się rozpłakać...
yey. w końcu jest nowy rozdział! 👏👌 nie mogłam sie doczekać kiedy w końcu go dodasz!
OdpowiedzUsuńrobi sie coraz ciekawiej. wiedziałam, że Justin będzie tym z bad ale sądziłam, że może zrobisz z niego boksera. cieszę się, że pokazuje Deb, że nie jest mu obojętna ale irytuje mnie to, że po chwili ją odpycha. zresztą ona robi dokładnie to samo... kurde mogliby już sie na coś zdecydować
zastanawia mnie ta tajemnica Justina (oglądałam zwiastuny. sa fajnie zrobione) i czy te wyścigi maja z nia cos wspólnego...
prosze nie karz czekac nak miesiac na kolejny rozdział